piątek, 29 listopada 2013

Chapter first

Problem ze świadomością polega na tym, że twoja przeszłość zawsze żyje gdzieś w tobie. Jeśli zapędzisz psa do kąta i go wystraszysz to wyjdzie z niego wilk i cię pogryzie.

Promienie słoneczne przebijały się przez ciemne zasłony. To już ostatnie trzy dni, w trakcie których moja pobudka będzie o tej godzinie, o której mi się podoba. Niestety to już koniec cudownego czasu – wakacji. Przeciągnęłam się na łóżku i nogi same zaprowadziły mnie do łazienki, spojrzałam w lustro dokładnie lustrując swoje odbicie. Brązowe oczy, takiego samego koloru kręcone włosy do połowy pleców. Mama przez całe swoje życie powtarzała mi, że jestem piękna. Nigdy jej w to nie wierzyłam, ale nie chciałam się kłócić, bo wiedziałam, że i tak nie wygram. Jak już coś powiedziała to musiało tak być i koniec. Po mojej twarzy spłynęła pojedyncza łza, a kąciki ust uniosły się ku górze na wspomnienie o niej.
 Weszłam pod prysznic zmywając wszystkie uczucia. Nigdy nie pokazywałam, że płaczę, że mam uczucia, że kocham. Zamknęłam się w sobie, jeszcze przed nikim w pełni się nie otworzyłam. Ubrałam się, wysuszyłam włosy i ruszyłam w stronę kuchni, aby przygotować posiłek na dzisiejszy wieczór. Dziwnie się czułam na myśl o tym, że spotkam Harrego po tylu latach. Poznam go? On mnie pamięta jeszcze? Jak na mnie zareaguje? Będę miała odwagę żeby się odezwać? Dam radę? Te pytania krążyły po mojej głowie przez cały proces przygotowywania jedzenia. Była 13, więc zostały mi jeszcze trzy godziny. Naszykowałam sobie strój i wróciłam do salonu. Włączyłam radio, usiadłam na blacie w kuchni i zaczęłam śpiewać bardzo dobrze znaną mi melodię. Lubiłam śpiewać. To był pewien rodzaj środku antydepresyjnego, po którym nie tyłam. I właśnie tak zleciał mi czas do godziny 15:30. Szybko pobiegłam na górę, przygotowałam się, jedzenie i czekałam na moich gości. Dzwonek do drzwi sprawił, że moje ręce zaczęły drżeć i nie mogłam ich opanować. Cholera, co się ze mną dzieje? Przecież to tylko zwykłe spotkanie z przyjacielem babci i jego wnuczkiem. Ruszyłam w stronę drzwi i niepewnie pociągnęłam za klamkę. Po chwili ujrzałam ucieszoną babcię, którą od razu przytuliłam.
- Miło Cię widzieć Jane. Strasznie wyrosłaś i wyładniałaś. – powiedział Adam po czym także mnie przytulił.
- Dziękuję, ja też Cię dawno nie widziałam. Cieszę się, że w końcu postanowiłeś nas odwiedzić. – zaprosiłam ich ruchem ręki. Mówiłam na Adama po imieniu, bo czułam się jakby był moim wujkiem, on sam powiedział mi kiedyś żebym nie mówiła na niego pan, bo znamy się zbyt długo, żeby mówić sobie tak jakbyśmy się dopiero co poznali. Usiedliśmy przy stole i spojrzałam na jeszcze jedno puste miejsce. Babcia to zauważyła i lekko się uśmiechnęła.
- Harry jest na dworze. Bawi się z Luckym. To zabawne. Ma 19 lat, a zachowuje się dokładnie tak samo, gdy byliście dziećmi. Ile to już? – zapytała.
- Około 7 lat babciu. – uśmiechnęłam się i udałam się do kuchni po potrawy. Czyli jest ode mnie 2 lata starszy. Tak dla wyjaśnienia Lucky to mój pies. Dziwne imię jak dla psa, ale gdy go dostałam od rodziców na urodziny był to najszczęśliwszy dla mnie dzień, więc tak powstało jego imię. Usłyszałam dzwonek do drzwi i momentalnie przerwałam każdą czynność jaką wykonywałam. Podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę drżącą ręką. To na pewno był Harry. Ogarnij się Jane to zwykły chłopak, którego znasz od dziecka. Pomińmy fakt, że nie widziałaś go 7 lat. Tylko dlaczego po drodze spojrzałam w lustro, żeby zobaczyć jak wyglądam? To wszystko nie trzymało się kupy. Jeszcze nigdy się tak nie zachowywałam, a Harrego nawet jeszcze nie widziałam. Otworzyłam drzwi i…łał.
_____________________________________________

No i jest pierwszy rozdział. 
Chciałam dodać wcześniej, ale tez nie chciałam dodawać jakiegoś beznadziejnego. 
Mam nadzieję, że się spodoba. 
Jeśli ktoś to czyta to proszę o komentarze. 

2 komentarze:

  1. Ooo, właśnie trafiłam na tego bloga i zapowiada sie ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejciu już to kocham *-*
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ^^


    Zapraszam do mnie na nowy rozdział :D
    http://loolopowiadaniao1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń