niedziela, 29 grudnia 2013

Chapter third

Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku,
potrafi sprawić, że znów wraca radość.

-Harry! – mój głos rozniósł się po całym domu. Po chwili znalazłam się koło bruneta. – Tak sobie myślę, że skoro masz prawo jazdy i samochód to nie ma sensu, aby stał i się marnował skoro możesz zawieźć swoją ulubioną koleżankę do galerii. – powiedziałam i podeszłam do niego z rękami założonymi za plecami jak mała dziewczynka. Chłopak zaśmiał się odsłaniając przy tym rząd białych zębów.
- Dla Ciebie wszystko mała. – powiedział i puścił mi oczko.
- Tylko nie mała! – podszedł do mnie i stanął, tak że musiałam patrzeć do góry żeby spojrzeć mu w oczy. Ta czynność jest cholernie denerwująca kiedy jest się tak niskim jak ja, albo tak wysokim jak Harry.
- Nie zaprzeczaj sama sobie. – powiedział lustrując mnie od stóp do głowy i odszedł śmiejąc się. – Jak chcesz jechać to bądź gotowa koło 11. – Poszłam do swojego pokoju i założyłam wcześniej już przygotowany strój.

Wzięłam jeszcze portfel i kilka najpotrzebniejszych rzeczy i zeszłam do Harrego, który już na mnie czekał. Jak na dżentelmena przystało otworzył przede mną drzwi wejściowe i poczekał aż je zamknę na klucz. Po chwili znaleźliśmy się w jego dość dużym jak dla mnie samochodzie. Po kilku niezbyt udanych próbach wejścia na siedzenie brunet podsadził mnie tłumiąc przy tym śmiech. No nie moja wina, że ma taki wysoki samochód i że ja jestem taka niska.
- Musisz trochę podrosnąć, albo zacząć nosić buty na obcasie. – powiedział, gdy już zajął swoje miejsce.
- Ha, ha, ha bardzo śmieszne Harry. Nie lubię nosić butów na obcasie, poza tym małe jest piękne no nie? – zapytałam.
- Ależ oczywiście. – tym razem już nie powstrzymywał się przed tym, żeby się ze mnie pośmiać. A proszę bardzo, zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni. Sięgnęłam ręką do schowka i zaczęłam grzebać w poszukiwaniu jakiejś płyty. Po długich poszukiwaniach, bo zbyt czysto on tam nie miał znalazłam wreszcie jakąś płytę i ją włączyłam. Z głośników zaczęła płynąć bardzo dobrze znana mi melodia. Uśmiech mimowolnie wkradł mi się na twarz i po cichu ją sobie nuciłam.
- Nie wiedziałam, że słuchasz Coldplay. – powiedziałam do chłopaka.
- Cóż dawno nie mieliśmy okazji porozmawiać. – odpowiedział. O, zapomniałam, że ostatnią rzeczą, o której poważnie rozmawialiśmy była kwestia tego kto idzie pierwszy na zjeżdżalnię.

- Ja osobiście ich uwielbiam, - uśmiechnęłam się. – Opowiedz mi coś o sobie. – i zaczął opowiadać mi swoją historię od naszego ostatniego spotkania, która była przerywana tylko moimi wskazówkami, gdzie ma skręcić, aby dojechać na miejsce. Opowiedział mi, że teraz mieszka tylko z mamą, bo tata ich zostawił. Mówił też, że chodzi teraz do tej szkoły co ja, bo go wyrzucili za bójki. Szczerze? Przeraziłam się trochę w tym momencie, ale powiedział, że mnie nigdy by nie skrzywdził. Ja także powiedziałam mu, że nie jestem duszą towarzystwa, wolę książki i muzykę niż imprezy. Powiedziałam mu, że nigdy nie miałam chłopaka no i to, że moi rodzice zginęli w wypadku i mieszkałam sama aż do wczoraj.
- Przepraszam, nie powinienem pytać.
- Nie przepraszaj, nie rozumiem dlaczego ludzie przepraszają za coś, czego nie są winni. Chciałam Ci opowiedzieć to powiedziałam. – uśmiechnęłam się i dalej rozmawiałam z Harrym o wszystkim i o niczym, tak jak za dawnych czasów.
- Jane? - zapytał chłopak.
- Mhm?
- Jesteśmy przyjaciółmi? - zaskoczył mnie? Mało powiedziane.
- Tak, myślę, że tak. - odpowiedziałam, a chłopak dalej mnie rozśmieszał ciekawymi historiami z dzieciństwa. Jest pierwszą osoba, przy której tyle się śmieję w ciągu jednego dnia. Czas w galerii naprawdę szybko zleciał, a ja dziwię się brunetowi, że chodził ze mną po tych wszystkich sklepach. Gdy dotarliśmy do domu powiedziałam mu, że idę już spać, bo jestem zmęczona. Poszłam do siebie, wzięłam prysznic i odpłynęłam w krainę marzeń.

***

Nastał jakże piękny dzień. Taka moja natura, że większość rzeczy mówię z sarkazmem. Dzisiaj piątek, czyli pierwszy dzień szkoły. Nie rozumiem, jakby nie mogli nam dać tego wolnego jeszcze, a szkoła zaczęłaby się w poniedziałek, ale nie, bo po co? Wyszykowałam się odpowiednio do uroczystości i razem ze Styles’em ruszyliśmy w stronę szkoły jego samochodem. On poszedł do swojej klasy jako, że był drugoklasistą, a mnie czekało jakże interesujące powitanie z dyrektorem i takie tam. Jakoś przetrwałam i poznałam dwie naprawdę sympatyczne dziewczyny i coś czuję, że nasza znajomość się rozwinie. Po zakończeniu tego wszystkiego szukałam Harrego, aby jakoś wrócić do domu. Znalazłam go, ale takiego widoku się nie spodziewałam.


__________________________________________

Jest następny rozdział, trochę dłuższy tak jak mówiłam. 
Wiem, że to co teraz zrobię będzie głupie, ale proszę o komentarze, a prawie w ogóle ich nie ma.
Nawet jedno słowo mnie motywuje, żeby pisać następne rozdziały.
A więc bez przedłużania.
  6 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ

6 komentarzy:

  1. Hej :)
    Przepraszam, że dopiero teraz komentuje, ale dopiero teraz mam czas. Na początku chciałabym życzyć Szczęśliwego Nowego Roku i podziękować za komentarz u mnie :) Oraz za to, że umieściłaś mój blog w spisie po lewej. Jest mi naprawdę bardzo miło :* Aż banan sam wskakuje na twarz :)
    A co do opowiadania i bloga. Spodobało mi się. Szczerze. Poza tym bardzo lubię Lily Collins, Harrego no i oczywiście Nathana. I jak sobie pomyślę, że Jane będzie wybierać (przynajmniej wydaje mi się, że będzie musiała wybierać) między tymi przystojniakami to aż się szkoda robi. Przy okazji ci powiem, że masz bardzo ładny szablon. Świetna kolorystyka..... I mam prośbę. Jak w opowiadaniu jest moment, kiedy bohater się ubiera. Nie wysyłaj czytelnika linkiem do zdjęcia, tylko sama opisuj ubrania. To lepiej wygląda i się prezentuje. Opowiadanie przypadł mi do gustu. I przez ciebie ciągle nucę Where Do You Go :D Zaciekawiłaś mnie i zaintrygowałaś. Możesz być pewna, że będę tu wpadać. Więc czekam na następny rozdział :)
    + Poszperaj w ustawieniach i wyłącz weryfikację obrazkową, która wyskakuje podczas dodawania komentarzy. To naprawdę umili życie.
    Pozdrawiam
    http://melodia--pozytywki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz bardzo interesująco. Naprawdę spodobała mi się Twoja historia. Mogłabyś jedynie popracować trochę nad interpunkcją i opisywaniem uczuć. No i nie linkuj strojów, tylko je również opisuj. Pozdrawiam. ;)

    USED

    OdpowiedzUsuń
  3. wpadłam na Twojego bloga przypadkiem i dopiero co są trzy rozdziały, a ja już się wciągnęłam. Strasznie mnie ciekawi jak dalej potoczy się ta cała historia i co będzie z Jane i Harrym, więc niecierpliwie czekam na następny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam twoj styl pisania <3 jestem tak ciekawa kolejnego rozdzialu ze bylabym sklonna dodac dwa komentarze ale pozniej widze ze to bez sesnu :D wiec czekam!
    + dzieki za rade z tą weryfikacją xo

    OdpowiedzUsuń
  5. awwwwwwww <3 jest cudowny!czekam na kolejny ;***

    OdpowiedzUsuń