piątek, 7 lutego 2014

Chapter sixth

Prawdziwa przyjaźń nie uznaje przeszkód,
pozorna zawsze je znajdzie,
nawet tam, gdzie ich nie ma.



- Cholera, jak tu niewygodnie. – mruknęłam do siebie i zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Łazienka. Wanna. Co ja do cholery robię w wannie?! Podniosłam się gwałtownie, co nie było zbyt dobrym pomysłem, ponieważ ból głowy dał o sobie znać. Nigdy więcej nie piję. Jak ja się znalazłam w łazience? Jak ja się znalazłam w moim domu? Tak, zdecydowanie, nigdy więcej nie piję. Wstałam, tym razem powoli i podeszłam do lustra. W sumie nie najgorzej. Spodziewałam się raczej, że będę wyglądać jak jakiś upiór, ale nie jest tak źle. Ogarnęłam się trochę i zeszłam do kuchni w poszukiwaniu czegoś co złagodzi mój ból. Wzięłam coś na ból głowy i usiadłam na blacie. Dobra, przypomnijmy sobie coś z wczorajszej imprezy. Pamiętam to jak śpiewałam i później taniec z Jamesem i Harrym. Zaraz, ja z nim tańczyłam? Eh, zdecydowanie byłam już pijana. Następnie wypiłam jeszcze kilka drinków, tańczyłam z dziewczynami, potem z Jamesem i znowu drinki i koniec. Nic z tego, nadal nie wiem jakim cudem znalazłam się w swoim domu i dlaczego spałam w wannie? Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i moim oczom ukazały się uśmiechnięte Darcy i Alice. Jak do cholery one mogą nie mieć kaca, a ja umieram?
- Hej Jane. – powiedziały i mnie przytuliły. Zaprosiłam je do środka i po chwili siedziałyśmy na kanapie.
- Jak się czujesz? – spytała Alice.
- Cóż, dziwnie, wszystko mnie boli i prawie nic nie pamiętam.
- A na czym urywa się Twoja pamięć? Bo wiesz ja mało piłam i może pomogę Ci odtworzyć cały wieczór. – uśmiechnęła się Darcy i już po chwili opowiedziałam jej to co wiedziałam. – No cóż, mało pamiętasz, a więc, po Twoim tańcu z Jamesem znalazł Cię Harry i tańczyłaś z nim w dość wyzywający sposób, chciał Cię pocałować, ale go odepchnęłaś i poszłaś po kolejne drinki. Tańczyłyśmy jeszcze trochę i poszłyśmy do domu, odprowadziłyśmy Cię i stwierdziłyśmy razem z Alice, że dasz sobie radę i pojechałyśmy do siebie. – opowiedziała mi, a chwilę później usłyszałyśmy jakieś głosy z kuchni, szybko się tak udałyśmy i zobaczyłyśmy Harrego, który grzebał w szafkach, w poszukiwaniu czegoś, zapewne aspiryny.
Gdy zorientował się, że nie jest sam w tym pomieszczeniu skupił swoją uwagę na mnie, Darcy i Alice.
- Hej mała. – uśmiechnął się ukazując dołeczki i chciał mnie przytulić, lecz zatrzymałam go ruchem dłoni, co go trochę zdezorientowało.
- Nie mów tak na mnie, nie lubię jak ktoś mnie tak nazywa.
- Przepraszam. – wtrąciła Alice.
- Nie, Ciebie to nie dotyczy, Ty możesz. – uśmiechnęłam się. – On nie może. – powiedziałam i wskazałam palcem na Harrego.
- Um, Jane, nie chcę przeszkadzać, ale może nas przedstawisz? – zapytała Darcy.
- Jasne! Pewnie! Zapomniałabym, Harry, to jest Darcy. – wskazałam na brunetkę stojącą po mojej prawej stronie.
- Harry. – powiedział brunet i uścisnął jej dłoń.
- Hi, my name is whatever you call me. – zaćwierkała Alice, przez co dostała ode mnie kuksańca w bok. – Ała! Alice. – burknęła i podała rękę rozbawionemu chłopakowi.
- Możemy porozmawiać? – zapytał, gdy już skupił swoją uwagę na mojej osobie.
- Cały czas rozmawiamy. – zauważyłam.
- No, ale we dwoje, na osobności. – spojrzał znacząco na brunetki, które chyba zrozumiały aluzję, bo od razu się zmyły, mamrocząc tylko, że coś tam muszą zrobić i że widzimy się w szkole.
- Posłuchaj, Jane. Strasznie Cię przepraszam za to co powiedziałem i za moje zachowanie w klubie, byłem pijany, choć wiem, że to nie jest wytłumaczenie , to proszę Cię, wybacz mi.
- Jak myślisz? Jak się wtedy poczułam? Hmm, nie wiesz? To Ci powiem. Poczułam się jak jakiś kurwa worek treningowy, w który można walić ile się chce, a on i tak nic nie czuje. Wyobraź sobie, że ja jednak mam uczucia. Podobno jesteśmy przyjaciółmi, a o ile dobrze się orientuję to przyjaciele Harry, nie ranią siebie nawzajem. – byłam zła, chociaż zła to mało powiedziane, byłam wkurzona i to mocno. Pił i co z tego? Ja też piłam, ale się tak nie zachowywałam. W szkole raczej nie był pijany i wiem to na pewno.
- Przepraszam, naprawdę przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło, wtedy, przy Lucy. Spróbuj mnie zrozumieć. Moje życie nigdy nie było takie jak Twoje, no chyba, że w dzieciństwie, ale potem jak wyjechałem wszystko się zmieniło. Miałem wiele dziewczyn, ale nigdy żadnej z nich nie kochałem. To były raczej związki chwilowe, na jedną, ewentualnie więcej nocy. Dziewczyny wiedziały, że się nie umawiam, były to tylko i wyłącznie związki z korzyściami, jeśli wiesz o jakie korzyści mi chodzi. Nigdy nie miałem przyjaciółki, oprócz Ciebie, pamiętasz ten dzień, w którym się poznaliśmy? To był najlepszy dzień w moim życiu, bo spotkałem Ciebie.

*9 lat wcześniej*

- Mamo, mamo, ktoś dzwoni do drzwi! – mała dziewczynka biegła do swojej kochanej mamy, która w tym czasie przygotowywała coś w kuchni. Kobieta uśmiechnęła się do córki i wzięła ją na ręce. Mała Jane była kopia swojej matki, gdy była w tym samym wieku co córka. Ten sam uśmiech i oczy. Dziewczynka była piękna. 
- Wiem kochanie, to pewnie moja przyjaciółka ze swoim synkiem, będziesz miała się z kim bawić. – Ally wzięła córeczkę za rękę i razem podreptały w stronę drzwi, które po chwili otworzyły. W drzwiach stała równie piękna kobieta z małym synkiem. 
- Cześć Ann, pamiętasz Jane? – zapytała matka dziewczynki, która w tym czasie była zajęta obserwowaniem chłopca z burzą loków na głowie, pięknymi zielonymi oczami i parą dołeczków w policzkach. Ally zaprosiła ich do środka, po czym zostawiła dzieci w salonie pełnym zabawek, a razem z Ann udały się do kuchni, aby porozmawiać. Dziewczynka podbiegła do jednego z wielu pudeł, z którego wyciągnęła mały samochodzik mieszczący się w obu rączkach Jane. 
- Jak masz na imię? – zapytała, przyglądając się chłopcu badawczo.
- Harry, a Ty?
- Jane, to dla Ciebie. – wyciągnęła ręce przed siebie i podała mu mały, czerwony samochodzik. – Będziesz moim przyjacielem? – chłopiec przytaknął główką i od tamtej pory bawili się razem, jako mali przyjaciele.


Uśmiechnęłam się na samo wspomnienie tych pięknych lat. Harry przysunął się bliżej mnie, tym samym wytrącając z zamyślenia.
- Słuchaj, Jane. Bardzo Cię przepraszam i obiecuję, że to się już nigdy więcej nie powtórzy. Jesteś ważniejsza niż Lucy, czy jakakolwiek inna dziewczyna. Nie chcę Cię stracić. Wybaczysz mi? – moje serce waliło tak bardzo, że zaczęłam się zastanawiać, czy za chwilę sobie przypadkiem nigdzie nie wyskoczy. Wybaczyć mu? Powinnam? Nie mam pojęcia. Przygryzłam wargę i lekko skinęłam głową. Harry od razu mnie przytulił i zaczął dziękować.
- Dusisz. – to jedyne co udało mi się powiedzieć, gdyż brunet zgniatał moje płuca. Puścił mnie i jeszcze raz podziękował. Kurde, nie dziękuj mi tak, bo się dziwnie czuję. Uśmiechnął się, co ja także uczyniłam. Powiedziałam te słowa na głos? A więc mam przyjaciela. Przynajmniej nie będę już sama w tym pustym domu.
_____________________________________

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Wiem, że na razie się nic nie dzieje i wieje nudą, ale niedługo wszystko się rozkręci. ;)
A co do scen takich bardziej niegrzecznych, to też będą, ale zdecydowanie później. ^^
Jeśli macie jakieś uwagi dotyczące rozdziałów to piszcie, postaram się je skorygować jeśli takowe będą.
10 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ

7 komentarzy:

  1. Fajnie, że mu wybaczyła :* mam nadzieję że między nimi będzie już dobrze :* jak zawsze super rozdział :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww! Nie mam kompletnie żadnych uwag,rozdział po prostu cudowny,chociaż krótki ale nadal go uwielbiam tak jak i Ciebie za tego bloga <3 Jeśli teraz jest dla Ciebie nudne ( kiedy ja uważam wręcz przeciwnie ) to zastanawiam się co będzie później Oo hahah i będę czekać na te niegrzeczne sceny bardziej niż powinnam,mam nadzieje że następny rozdział jak najszybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. cudo *.* czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  4. Jane jest moja idolka <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero dzisiaj miałam chwilę wolnego żeby przeczytać rozdział i żałuje że nie mogłam tego zrobić wcześniej :C cieszę się tak bardzo że się pogodzili! i nie mogę się doczekać następnego rozdziału,tego co wymyślisz :D

    OdpowiedzUsuń
  6. hahaha nie mogę z tego momentu, gdy Alice przedstawia się Harremu :))) cudowny rozdział i ogólnie ciekawa fabuła *.* cieszę się, że jednak się pogodzili i nie mogę się doczekać tych niegrzecznych momentów ^^ życzę Ci weny i czekam niecierpliwie na następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń