niedziela, 23 marca 2014

Chapter tenth

Pocałunek jest jak obietnica. 
To jakbyś powiedział: Tak, będę Cię kochać. 



Sama nie wierzę, że minęło już 18 lat. Niektóre momenty z mojego życia pamiętam jakby wydarzyły się wczoraj. Założyłam na siebie czarną, rozkloszowaną na dole sukienkę, która sięgała mi do połowy ud i do tego białe lity.
Włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Włożyłam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i udałam się schodami na dół, gdzie czekał już na mnie Harry. Ubrany był w czarne rurki i czarną koszulę, u której zostawił rozpięte dwa górne guziki, przez co wyglądał niesamowicie seksownie.
Oh, proszę. Nawet jakby założył worek to i tak wyglądałby jak grecki bóg.
I tu muszę się zgodzić. Nie dziwię się, że te wszystkie dziewczyny do niego lgną, jak ćma do światła. Nawet ja. Podeszłam do niego i uśmiechnęłam się szeroko, co odwzajemnił.
- Wyglądasz gorąco. – powiedział to takim głosem, że wszystko we mnie płonęło z podniecenia. Boże, co ten człowiek ze mną robi.
- A Ty wyglądasz seksownie. – dopiero po chwili zorientowałam się, że te słowa wydostały się z moich ust. Zakryłam je czym prędzej ręką, mając nadzieję, że może jest przygłuchy i niedosłyszał. Niestety powiększający się uśmiech na jego twarzy zrujnował moje błagania.
- Cieszę się, że Ci się podoba, mała. A teraz chodź, zanim zrobię coś głupiego. – wziął mnie za rękę i wyszliśmy z domu kierując się w stronę klubu, który był niedaleko nas. Przez całą drogę myślałam o jego słowach. A teraz chodź, zanim zrobię coś głupiego. Co głupiego miał na myśli? Pokręciłam głową próbując odgonić wszystkie dręczące mnie myśli. Dzisiaj mam się bawić, a nie przejmować wszystkimi drobiazgami. Na miejscu spotkaliśmy Alice, Darcy i Jamesa. Przywitaliśmy się z nimi i chwilę później znajdowaliśmy się już w środku.
- Dzisiaj, mała pijemy za twoje zdrowie! – krzyknęła Alice i zniknęła gdzieś z Jamesem, zapewne poszli po alkohol. Usiedliśmy przy wolnym stoliku i czekaliśmy na ich powrót.

***

- Ej a wiecie, że Lucy wypycha sobie cycki skarpetkami? Kiedyś widziałam jak jedna jej wyleciała. – powiedziała Darcy przekrzykując muzykę. Wszyscy wybuchli niepohamowanym śmiechem, który w większości był spowodowany stanem upojenia alkoholowego, w jakim się obecnie znajdowaliśmy. James zdążył poderwać jakąś dziewczynę i nie widziałam ich od jakiejś godziny. Harry siedział zbyt blisko mnie i trzymał rękę na moim odsłoniętym udzie, co jakiś czas je pocierając, ale w obecnym stanie mi to nie przeszkadzało. Tak po głębszym przemyśleniu w ogóle by mi to nie przeszkadzało.
- Cześć przystojniaku, masz ochotę zatańczyć? – podeszła do nas jakaś dziewczyna, która jak na mój gust wyglądała jak dziwka. Parę sznurków i plastik. Harry zdjął rękę z mojego uda i przygryzając wargę poszedł z nią na parkiet. Jestem pewna, że gdyby nie było tu tylu ludzi zaliczyłby ją na którymś ze stołów. Posłał mi rozbawione spojrzenie, po czym niedaleko od naszego stolika zaczęli się od siebie ocierać, bo tańcem to tego nie dało się nazwać. Nie miałam ochoty patrzeć na tę żenującą scenę, więc wzięłam Alice i Dary na parkiet i zaczęłyśmy się poruszać w rytm muzyki. Jeśli mam być szczera to tańczyłyśmy dość wyzywająco, przez co kilka chłopaków zwróciło na nas uwagę. Dwóch z nich tańczyło już z dziewczynami i tylko ja zostałam sama. Nie przejmowałam się tym za bardzo. Zamknęłam oczy i dałam ponieść się muzyce. Gdy tańczyłam już drugą piosenkę poczułam na biodrach czyjeś ręce. Odwróciłam się do osoby stojącej za mną, którą okazał się jakiś na prawdę przystojny chłopak. Posłałam mu uśmiech i odwróciłam się, by kontynuować poprzedni taniec. Nie było nam dane długo tańczyć, ponieważ piosenka szybko dobiegła końca. Podziękował mi za taniec i zniknął w tłumie dobrze bawiących się ludzi. Usłyszałam jedną z moich ulubionych piosenek i znowu zaczęłam się poruszać w jej rytm. Po jakimś czasie czyjeś ręce znalazły się na moich biodrach. Ten ktoś przyciągnął mnie jeszcze bliżej, powodując tym samym, że jego krocze ocierało się o mój tyłek.
- Pozwoli pani, że ją poprowadzę. – mruknął mi do ucha i już widziałam kto to, nie odwracając się. Ten głos poznałabym wszędzie. To jedna z rzeczy, którą w nim kochałam. Harry zaczął poruszać moimi biodrami dopasowując moje ruchy do swoich. Parę razy niby przypadkowo otarłam się o jego powoli rosnącą erekcję i szczerze sprawiało mi to pewną przyjemność, wiedząc jak na niego działam.
- Jeśli zrobisz to jeszcze raz, to przysięgam, że nie ręczę za siebie i to co się stanie. – powiedział, gdy ponownie przypadkowo dotknęłam jego krocza.
Przez alkohol, który płynął teraz w mojej krwi nie przejmowałam się konsekwencjami moich działań i ponowiłam ruch, czekając na jego reakcję. Chłopak obrócił mnie tak, że teraz stałam do niego przodem i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić wpił się w moje usta z taką siłą, że musiałam się go przytrzymać, aby nie upaść. Gdy zaczęło powoli do mnie dochodzić co się dzieje przeniosłam swoje ręce z ramion Harrego do jego włosów i wplotłam w nie palce, lekko pociągając za końcówki. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze, próbując dostać się do środka. Bez jakiegokolwiek wahania lekko rozchyliłam wargi, co od razu wykorzystał i wtargnął językiem do środka moich ust. W tym momencie było mi tak dobrze, że jęknęłam mu prosto w usta. Przyciągnął mnie jeszcze bliżej, tak że między nami nie było już wolnej przestrzeni. Swoje ręce powoli przeniósł na moje pośladki i lekko je ścisnął. Zaskoczona jego działaniem wciągnęłam powietrze, przerywając tym samym pocałunek. Harry uśmiechnął się zadziornie i ponownie jego usta znalazły się na moich. Jeśli mam być szczera to najlepsza rzecz jaka mogła się dzisiaj wydarzyć. Nasze języki tańczyły we wspólnym tańcu idealnie się ze sobą zgrywając. Chłopak uśmiechnął się przez pocałunek i w tym momencie całkowicie odpłynęłam. Byłam jego i mógł robić ze mną co tylko zapragnie. I ta myśl zabijała mnie od środka, byłam tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Po pocałunku, który trwał całą wieczność oderwaliśmy się od siebie łącząc nasze czoła. Nadal mieliśmy zamknięte oczy próbując zapamiętać z tego wydarzenia jak najwięcej. Powoli rozchyliłam powieki i ujrzałam najpiękniejszy uśmiech jakim kiedykolwiek mnie obdarzył. W tym momencie nie panowałam nad moim ciałem i wspięłam się na palce, ponownie łącząc nasze usta w długim, słodkim pocałunku. Po chwili, która jak dla mnie mogłaby trwać wiecznie, Harry odsunął się i obdarzając mnie jednym z moich ulubionych uśmiechów odszedł zostawiając mnie samą, na środku parkietu z dudniącym sercem, papką w głowie i nogami jak z waty. Nie wspominając już o „motylach” w moim brzuchu, które zrobiły sobie jakiś zlot i teraz postanowiły się rozbudzić. Niezłe urodziny.
_________________________________

Mam przyjemność ogłosić wszem i wobec, iż założyłam nowego bloga!
Mam nadzieję, że tam również będziecie zaglądać.
A co do rozdziału, to wiem, że krótki, ale musiałam w tym momencie urwać, a i tak dodałam go wcześniej, niż zamierzałam.
7 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ

7 komentarzy:

  1. Świetne ;p Nastempnyy prosze ^.^

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie już myślałam że nigdy jej nie pocałuje :D tylko co będzie dalej? Ja chce już następny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. fsjkfdb uwielbiam ten rozdział <3 od dziś jest moim ulubionym! chyba przeczytałam go z 3 razy :D tylko dlaczego on ją tam zostawił :( + po prologu nowego bloga na pewno będę czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe co by się stało gdyby nie odszedł,wole nie myśleć :D rozdział cudowny czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny czekam na next ;3

    OdpowiedzUsuń