Chociaż raz przeczytaj notkę pod rozdziałem, to na prawdę ważne.
Żyj spokojnie, niech Ci się wiedzie,
i nie rozmawiajmy dzisiaj,
bo nie wiem co mam powiedzieć.
Szłam korytarzem, zmierzając pod klasę, w której miała się
odbyć następna lekcja. Po drodze analizowałam wszystkie zdarzania jakie miały
miejsce w sobotnią noc i w poniedziałek. Przekonałam samą siebie – kocham
Harrego i wiem, że to uczucie pewnego dnia mnie zniszczy. Jak mogłam pozwolić mu
się pocałować? Jak mogłam tego chcieć? Nie mogę z nim być.
Dlaczego zakładasz od
razu najgorsze?
Bo nie jestem pieprzoną optymistką, która patrzy na wszystko
w tym cholernym świecie z uśmiechem. Jestem realistką, której poglądy podchodzą
bardziej pod pesymistyczne. Tak, to ja i nikt tego nie zmieni, chyba, że w tym
cholernym świecie zdarzy się cud.
Będzie dobrze, na
pewno wszystko się ułoży.
Ściągnij w końcu te swoje cholerne, różowe okulary i współpracuj
ze mną, w końcu jesteś moją podświadomością, nie powinnaś czasem czuć tego co
ja?
A jak się teraz
czujesz?
Jak gówno. Wybacz za dobór słów.
Tym oto sposobem zakończyłam tę bezsensowną kłótnię i
podeszłam do mojej szafki, aby wziąć potrzebne książki. W jednej chwili mój
świat rozpadł się na milion kawałeczków. Niedaleko mojej szafki stał Harry
razem z Lucy i jak gdyby nigdy nic się z nią całował.
A miało być tak pięknie,
Miało nie wiać w oczy nam
I ociekać szczęściem
Miało być sto lat, sto lat.
Moja podświadomość wreszcie ściągnęła te swoje okulary. Wreszcie
poszłaś na współpracę.
Tracę zmysły,
Kręcę się w kółko
I głęboko wewnątrz
Moje łzy toną
Tracę przyczepność,
Co się dzieje?
Uciekam od miłości,
To właśnie czuję.
Kręcę się w kółko
I głęboko wewnątrz
Moje łzy toną
Tracę przyczepność,
Co się dzieje?
Uciekam od miłości,
To właśnie czuję.
Nie mogłam powstrzymać płynących łez. Przeszłam szybko obok
osoby, przez którą ostatnio dość często zdarza mi się płakać.
- Tylko się nie udławcie. – rzuciłam i chyba moje słowa
sprawiły, że się od siebie oderwali. Harry popatrzył na mnie zdziwionym
wzrokiem, ale po chwili chyba dotarło do niego co mówił mi ostatnio. Lucy to zwykła dziwka, nie wiem jak mogłem
spędzić z nią choć jedną noc. To już się nigdy więcej nie powtórzy. Obiecuję. Cóż,
wprawdzie dotrzymał obietnicy, bo w końcu z nią nie spał. Chyba. Przyspieszyłam
kroku, a moje nogi poprowadziły mnie w stronę łazienek. Tam przynajmniej nie
wejdzie.
Nie byłabym tego taka pewna, on jest zdolny do wszystkiego.
Nie byłabym tego taka pewna, on jest zdolny do wszystkiego.
Miejmy nadzieję, że tego nie odważy się zrobić. Weszłam szybko do – jak
myślałam – mojego schronienia. Oparłam się o umywalkę i wybuchłam płaczem. W tym momencie miałam w głębokim poważaniu, czy ktoś mnie usłyszy lub zobaczy. Mój świat legł w gruzach razem z nadziejami na to, że Harry może coś do mnie czuć. Weszłam do zbyt dużej kabiny i zsunęłam się po niej na podłogę. Zgięłam nogi w kolanach i przyciągnęłam pod brodę, którą później na nich oparłam. Postanowiłam przeczekać tu parę następnych minut i popłakać, użalając się nad swoim beznadziejnym życiem. A wszystko zaczęło się od kiedy Harry ponownie pojawił się w moim życiu. A niech Cię szlag, Styles. Dlaczego nie możesz nadal wyglądać jak pączek i odstraszać wszystkich dziewczyn? Dlaczego musisz być tym cholernym, greckim bogiem, do którego wszystkie lgną, jak ćmy do ognia? Dlaczego pozwoliłam sobie się w Tobie zakochać? Miłość jest do bani. Przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Człowiek żyje normalnie, nie przejmując się opinią innych, ani następnym dniem. Jak to mówią ‘carpe diem’. A tu nagle przychodzi taki dzień, że spotykasz tą
jedyną osobę, która przewraca twoje życie do góry nogami i bang, zanim się
zorientujesz zakochujesz się w niej. Dlaczego musiałam się zakochać akurat w
nim? Nie mógł to być ktoś, kto odwzajemnia moje uczucia? A może nie ma miłości?
Może to tylko zauroczenie, które z czasem przeradza się w przyzwyczajenie?A może on się boi pokazać, że lubi Cię za bardzo?
Spieprzaj głupi głosiku, który dajesz mi złudną nadzieję,
chociaż wiesz, że to niemożliwe. Sam powiedział, że się nie zakochuje. Pamiętam
ten dzień, w którym zapytałam go, czy czuł coś do dziewczyn, z którymi się
kochał. To dobrze wiesz co odparł. Ja się
nie kocham, ja się pieprzę i to ostro. Cóż, z jego wypowiedzi można
wywnioskować, że nigdy nikogo nie kochał. I raczej jego związki miały na celu
sprawianie przyjemności obu stronom.
Mówisz jak ten Christian
z ostatniej książki, którą czytałaś.
W końcu nazwisko mówi samo za siebie. Jest taka piosenka,
która fantastycznie komponowałaby się z moim obecnym nastrojem, a o ile dobrze
pamiętam, nosi ona tytuł Skinny Love.
Oh, mój skrawku miłości wytrzymaj chociaż rok. Czym sobie na to wszystko zasłużyłam? No dobra,
rozumiem, może kłótnie z nauczycielem muzyki o to, że The Script tworzą zdecydowanie lepsze utwory od Bacha nie była
odpowiednia, no ale bez przesady. Każdy ma swoje zdanie i większość klasy się
ze mną zgodziła. Nie trzeba było mnie karać, nie aż tak. Moje życie jest do
dupy. Nawet nie potrafię się skupić na jednym temacie w kwestii użalania się
nad swoją marna osobą. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk otwieranych drzwi i
pewnie ktoś wszedł do środka.
- Jane, wyjdź stąd w końcu. Siedzisz tu już dobre 20 minut.
Musimy porozmawiać. – warknął bardzo dobrze znany mi głos. Głos, w którym byłam
ślepo zakochana. ‘Musimy porozmawiać’. Jak ja nienawidzę tych słów. Zawsze
wróżą coś złego. – Jane, wiem, że tu jesteś.
- Wcale mnie tu nie ma. – odpowiedziałam, a później palnęłam
się otwartą dłonią w czoło. Przecież jakbym się nie odzywała to by wyszedł.
Moja podświadomość zaczęła mi bić brawo, z miną, którą obdarza się psychicznie
chorych.
- Dlaczego tu siedzisz? Porozmawiaj ze mną. – oh, już lecę.
Jestem pewna, że jak tyko wyjdę to zaczniesz mnie bajerować i skończy się na tym,
że będę chciała przelecieć Cię w jednej z kabin. Nie, za taką rozmowę
podziękuję.
- Idealnie pasuję do tego miejsca.
- Co? Czemu? – nawet przez to coś co można było nazwać
ścianą wyczułam, że zrobił zdziwiona minę. Chociaż nie wiem, czy to nadawało by
się na ścianę. Jakbym rzuciła się na to z całej siły to pewnie wylądowałabym po
drugiej stronie, cała obolała.
- Bo czuję się jak gówno. – dziwne, że nagle naszła mnie
ochota, aby powiedzieć mu co o nim myślę. Dzięki tej cudownej ścianie nie
czułam się skrępowana w jego towarzystwie. – Wiesz, Harry przypomniała mi się
idealna piosenka dla Ciebie. Nosi ona tytuł King
of Pain. Zachowujesz się jakbyś mógł wszystko. Jakby każda dziewczyna mogła
być Twoja. Zdobywasz je, pieprzysz się z nimi, a potem jak gdyby nigdy nic
idziesz do następnej. To się nazywa tchórzostwo, Harry. Boisz się zaangażować i
być z dziewczyną dla czegoś więcej niż seksu. Myślisz, że po tym jak mnie pocałowałeś
na imprezie to będę wniebowzięta i wskoczę Ci do łóżka? Myślisz, że prześpię
się z Tobą, a potem o tym zapomnę? Cóż, masz pecha kolego, bo tego nie zrobię. –
w pewnym momencie szarpnął mocno za drzwi, tak że wyleciały z zawiasów. Mówiłam,
gówno, a nie drzwi. Podszedł do mnie i podciągnął do góry tak, że byłam na
równi z nim. Ups, lekko się wkurzył.
- Wolałbym, żebyś powiedziała mi to w twarz. – był tak
blisko, że za chwilę dostanę palpitacji serca. Moje nogi były jak z waty i
utrzymywałam się na nich tylko dzięki jego ręce, którą trzymał moje przedramię.
- Powiedziałam Ci wszystko co chciałam, a teraz mógłbyś mnie
puścić, bo chcę iść na następną lekcję. – powiedziałam i chciałam go wyminąć,
niestety uścisk na moim ramieniu tylko się wzmocnił. Zrezygnowana spojrzałam na
jego twarz, próbując odczytać jakie ma zamiary, ale nie dostrzegłam nic a nic.
– Czego jeszcze chcesz?
- Ja chciałem przeprosić, no wiesz, za to co się wydarzyło
na imprezie i po niej. – podrapał się po karku w geście zakłopotania, a moje oczy
wyglądały niczym pokaźnych rozmiarów śliwki. Przeprasza mnie za pocałunek? No
bez jaj.
- Tak, tak, cześć. – powiedziałam i czym prędzej go
wyminęłam. Tylko nie płacz, tylko nie
płacz. Powtarzałam sobie te słowa niczym mantrę, gdy ktoś pociągnął mnie za
rękaw w stronę hali, gdzie odbywała się próba.
- Pan Philips kazał mi Cię znaleźć. Podobno ma do ogłoszenia
jakąś ważną rzecz, a później jest apel, na którym masz wystąpić. – oznajmiła
Darcy, która jak się później okazało to ona mnie porwała.
- Że co kurwa? Przecież ja nie będę śpiewać przed tyloma
ludźmi. Zaraz, pan Philips to wychowawca Jamesa?
- Tak, dasz sobie radę. – powiedziała i ruszyłyśmy do pana
Philipsa. Nie to mnie martwi. Skoro będzie tam James, to będzie również Harry,
przecież oni są razem w klasie.
- Szukał mnie pan? – zapytałam.
- Tak, tak, poczekajcie chwilę, mam do ogłoszenia coś co
może was zainteresować, a później zaśpiewasz tą piosenkę. – dał mi kartkę i
zniknął z mojego pola widzenia. Nie zdążyłam nawet dobrze przyjrzeć się tekstowi,
gdyż znowu się pojawił.
- No dobra dzieciaki, uspokójcie się na chwilę. Planowany
jest wyjazd do Hiszpanii na dwa tygodnie. Wyjeżdżamy dzień po świętach.
Chętnych proszę o zapisanie się przy tamtym stole. A teraz zapraszam na mały
występ jaki przygotowali wasi koledzy i koleżanki. – w sali zrobiło się zbyt
głośno, aby cokolwiek można było powiedzieć, więc nauczyciel musiał
interweniować.
- Idę nas zapisać, idę nas zapisać wszystkich. – piszczała
podniecona Darcy, powodując szeroki uśmiech na mojej twarzy. Minęło trochę
czasu zanim zorientowałam się o czym jest przedstawienie i co ja w nim robię
skoro nie byłam na żadnej próbie. Okazało się, że to jest coś o tym jak czują
się ludzie ze złamanym sercem, wiem, głupie, ale w obecnej chwili tak bardzo mi
pasowało. Nadeszła moja kolej. Wyszłam na środek, po czym przejechałam wzrokiem
po wszystkich osobach znajdujących się na sali, w poszukiwaniu tych jedynych
zielonych tęczówek, tych, które tak bardzo kochałam, a które tak bardzo raniły
mnie na każdym kroku. Wzięłam
głęboki oddech i zaczęłam śpiewać.
Did it happen when we first kiss
Cause it's hurting me to let it go
Maybe cause we spent so much time
And I know that it's no more
I should have never let you hold me baby
Maybe why I'm sad to see us apart
I didn't give it to you on purpose
Gotta figure out how you stole my heart
I wizja pocałunku wróciła. Tego jak nasze ciała wpasowały
się w siebie, tego jak choć przez chwilę czułam, że może jednak czuje do mnie
coś więcej, a później wszystko prysło jak bańka mydlana. Dlaczego ta cholerna
bańka nie mogła trwać wiecznie?
This time was different
Felt like I was just a victim
And it cut me like a knife
When you walked out of my life
Now I'm in this condition
And I've got all the symptoms
Of a girl with a broken heart
But no matter what you'll never see me cry
I to się stało moim celem. Nie ważne co by się stało, nigdy
nie zobaczy mnie płaczącej.
______________________________________
Heeeeej xd
Już nie mogę się doczekać, jeszcze tylko kilka dni szkoły i wolne ♥
Teraz wracamy do rzeczywistości ;)
Mam jutro dwa sprawdziany, a zamiast się uczyć dodaję rozdział haha xd
Nieważne :)
Ze smutkiem muszę stwierdzić, że pomimo tego, iż czytelników przybiera, to komentarzy jest tyle samo lub nawet mniej. Nie widzę sensu w wyznaczaniu konkretnej liczby na następny rozdział, bo i tak nikt tego nie czyta, więc tracę tylko czas wypisując te brednie. Ale postawcie się na moim miejscu. Gdyby ktoś z was prowadził bloga, to pewnie chciałby mieć jak największą liczbę komentarzy pod rozdziałem, żeby widział, że nie tylko on to czyta.
Teraz przejdźmy do konkretów, mianowicie rozdział jest dość dołujący, bo aktualnie ja jestem w dołku, więc nie jestem w stanie napisać jakiegoś full happy rozdziału, w którym znowu się pocałują.
Tak więc, myślę, że sobie to przemyślicie, ja nie zmuszam was do komentowania, ale to daje mi ogromną motywację, nawet jak chcecie napisać jakieś słowa krytyki, to wiem, że mogę jeszcze coś zmienić, żeby rozdział był ciekawszy.
A jeżeli już chcecie skomentować to dajcie od siebie coś więcej, niż tylko słowa 'super' , 'świetny', 'wow' itd. bo mam wrażenie, że piszecie to tylko na 'odwal się', aby szybciej pojawił się rozdział.
Następny rozdział pojawi się dopiero za trzy tygodnie (mam taką nadzieję), bo muszę przemyśleć sobie parę spraw.
Sama nie wiem po jaką cholerę piszę tak wielką notkę, skoro większość z was pewnie pomyśli 'a w dupie to mam' i nawet jej nie przeczyta.
Wiem, że piszę niezbyt miłe rzeczy, za które pewnie będę was przepraszać.

Bardzo mi się podoba ten rozdział ! Rozumiem ciebie,to nie jest miłe,jeśli pisze ktoś przez godzinę, lub więcej, a pojawiają się np.dwa komentarze. Jestem niezmiernie ciekawa co będzie dalej z Jane i Harrym. Posiadasz ogromny talent i prosze, nie poddawaj się, tylko wykorzystaj go! :)
OdpowiedzUsuńByłabym bardzo zadowolona,gdybyś na moim blogu poinformowała mnie o następnym rozdziale.
Zapraszam:
harrystylesfanfictionzuzia.blogspot.com
Faktycznie smutny rozdzial ale moim zdaniem jest idealny do sytuacji Jane i Harrego.Uh tylko on jest taki głupi jak mógł ją przeprosić za to że się całowali :x kretyn.Ja zawsze czytam twoje notki! Hahah mam nadzieję że dobrze ci poszły te sprawdziany :D
OdpowiedzUsuńhaha tak szczerze to nie pisałam ich, bo sobie uciekłam :3 nawet książki nie otworzyłam xd
UsuńUwielbiam ten fanfiction, a rozdział smutny, ale lubie takie i nie mówie tego tak jak ty to napisałaś, że 'odwal sie, bo chce nowy rozdzial'
OdpowiedzUsuńMasz talent do pisania, NAPRAWDE.
<33333333333333333333333333333
Aha :/... A PRZEPRASZAM JAKIEGO SŁOWA MOGĘ UŻYĆ ŻEBY OKREŚLIĆ JAK MI SIĘ PODOBA? Hmm...już wiem: najprzecudowniejsiuchnowy rozdział na świecie :* tego nie zabroniłaś używać :p (bo nikt nie wie że takie słowo istnieje) hehe;) a tak serio to Harry to świnia, podła świnia która bawi się dziewczynami :( dobrze że wygarneła mu co o nim myśli :D
OdpowiedzUsuńmi osobiście blog bardzo się podoba choć w prawdzie dopiero dziś przeczytałam wszystkie rozdziały oraz to co znajduje się pod nimi więc tak ktoś to czyta :P a tak na poważnie to bardzo fajnie napisane opowiadanie i dziś też akurat mam dołujący humor więc dobrze mi się czytało ten rozdział ;) nie mogę się doczekać następnego i życzę ci dużo weny :)
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz nowy rozdział :c?
OdpowiedzUsuńCzekam, wchodzę codziennie i nie ma :(
Wiem, i przepraszam, postaram się dodać w niedzielę :) wszystko wyjaśnię w notce po następnym rozdziałem, mimo wszystko, dziękuję, że jeszcze nadal tu zaglądasz :)
Usuń