Cisza przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń.
Cisza przyjacielu nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli.
Otworzyłam drzwi i...łał.
Nie spodziewałam się, że chłopaczek, który 7 lat temu rzucał
się ze mną foremkami do piaskownicy może tak wyglądać. Miał gęste, kręcone,
brązowe włosy, był dużo wyższy ode mnie. No cóż moje 165cm mówi samo za siebie,
ale małe jest piękne tak? Piękne, zielone oczy wywiercały dziurę w moich, a
uśmiech nie schodził mu z twarzy. Boże tylko nie to – dołeczki. Normalnie IDEAŁ,
nie wróć. Nie może być ideałem. Nigdy wygląd nie idzie w parze z charakterem.
Te dwie rzeczy kompletnie do siebie nie pasują. Czyli skoro jest przystojny
musi być dupkiem. To się jeszcze okaże. I pomyśleć, że parę lat temu wyglądał
jak pączek. Zaśmiałam się na samo wspomnienie i pomyślałam, że dobrze byłoby
przerwać tą niezręczną – jak dla mnie – ciszę.
- Cześć Harry. – powiedziałam i poczułam gorąco na
policzkach. Cholera, przecież ja się nie rumienię. Co ten chłopak ze mną robi? Zdecydowanie
nadużywam słowa cholera. Cholera.
- No chodź Jane. – uśmiechnął się i wyciągnął ręce w moją
stronę, po chwili byłam wtulona w jego ciało. – Tęskniłem.
- Ja też. – oderwałam się od niego. – Może masz ochotę
wejść? – zaśmiałam się i zaprosiłam go do stołu. Długo rozmawiałam z babcią i
Adamem, ale z Harrym zamieniłam tylko kilka zdań. W większości były one
pytaniami czy czegoś potrzebuje. Z jego strony wyglądało to podobnie. Rozmawiał
z babcią i jej przyjacielem, a ze mną już nie. Trochę krępowała mnie jego obecność.
Nie widzieliśmy się 7 lat. Wyglądał wtedy jak pączek, a teraz założę się, że
żadna dziewczyna nie potrafi mu się oprzeć. Żadna z wyjątkiem mnie. To tylko
kolega. Czy przyjaciel? Mam prawo go tak nazywać? W końcu długo się nie
widzieliśmy i ja o nim nic nie wiem. Zrozumiałam tylko z rozmowy, że ma zacząć
chodzić do mojego liceum. Dziewczyny, przygotujcie się na nowy obiekt
westchnień. O zgrozo za dwa dni do szkoły. Umrę. Z moich przemyśleń wyrwała
mnie babcia.
- Jane mamy do Ciebie prośbę. – mówiąc wskazała na Adama. –
Jak już pewnie usłyszałaś Harry ma chodzić do Twojej szkoły, więc tak sobie
myśleliśmy, że skoro mieszkasz sama to może zamieszkałby z Tobą, a ja nie
musiałabym się martwić, a Ty nie siedziałabyś w domu całymi dniami sama. –
nieświadomie otworzyłam usta ze zdziwienia i jestem pewna, że niedługo oczy mi
z orbit wypadną. Ja mam z nim mieszkać?! Najchętniej bym powiedziała nie i
koniec kropka, ale nie mogę. Wiem jak babci na tym zależy, więc się zgodziłam. Porozmawialiśmy
jeszcze chwilę, oczywiście znowu nie zamieniłam zdania z Harrym. Koło 21
zaczęli się zbierać. Plan była taki, że Styles ich zawiezie do domu babci,
pojedzie po swoje rzeczy i wróci do jego nowego domu. Jak pięknie. Sarkazm. Gdy
cała trójka opuściła pomieszczenie wzięłam się za sprzątanie i dość szybko mi
poszło. Usiadłam na kuchennym blacie i nuciłam melodię, która leciała z radia.
Nikt nie wiedział, że umiem śpiewać i zależało mi na tym, aby tak pozostało.
Przez okno widziałam światła zbliżającego się samochodu co oznaczało, że mój
nowy lokator powrócił.
- To gdzie mam spać? – zapytał, kiedy znalazł się obok mnie.
Zdecydowanie za blisko.
- Chodź, pokażę Ci. – pokazałam brunetowi pokój, łazienkę, a
ponieważ byłam zmęczona sama poszłam wziąć prysznic i po chwili leżałam w moim ciepłym
i wygodnym łóżku.
____________________________________________
Jest następny rozdział.
Wiem, że trochę krótki, ale bez obaw, dopiero się rozkręcam :))
Jak to ktoś czyta to proszę o komentarze :D

Boski <33 zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńhttp://ostatniechwile.blogspot.com/
http://zayn-i-winter.blogspot.com/
Pozdrawiam ;3