Przyjaciół dlatego nazywa się szczerymi,
że potrafią szczerze cieszyć się z naszych porażek
i szczerze ubolewać nad naszymi sukcesami.
Po zakończeniu tego wszystkiego szukałam Harrego, aby jakoś wrócić do domu. Znalazłam go, ale takiego widoku się nie spodziewałam.
Z kim go znalazłam? Oczywiście z Lucy Lake. Największą, że się wyrażę dziwką w całym liceum. Potrafiła owinąć sobie każdego chłopaka wokół palca, przespać się z nim i zostawić. To dziwne, że gdy ich zobaczyłam poczułam dziwne uczucie w klatce. Zazdrość? Nie, na pewno nie. Podeszłam do nich i postanowiłam przerwać ich obściskiwanie się. Tak, lizali się, bo całowaniem raczej nazwać tego nie można. Tym co mnie zdziwiło, było to, że Harry bez żadnych przeszkód trzymał ręce na jej tyłku. Może on był Lucy tylko, że innej płci? Nie wiem, jakoś nie mam ochoty o tym z nim rozmawiać. Jego życie i niech robi sobie co tylko chce.
- Skarbie kim ona jest? – spytała dziewczyna. Skarbie? Woho, czyli jednak jest męską dziwką. Ups.
- Nikim ważnym, chodźmy. – powiedział i odszedł nawet na mnie nie patrząc.
Ałć?
***
Szłam korytarzem przepychając się przez wszystkich i wszystko. Wydawało mi się, że nawet potrąciłam po drodze jakąś nauczycielkę, ale teraz to było mało ważne. Jestem nikim ważnym? Tak? Świetnie! Ciekawe czy to samo powie jak dowie się, że śpi z Luckym. Jedna minuta może tak zjebać komuś humor do końca dnia.
- Ej mała co się stało. – zapytała Alice, kiedy przez przypadek weszłam tym razem na nią.
- Aa szkoda gadać.
- Chodź z nami dzisiaj do klubu, rozerwiesz się trochę. – przygryzłam wargę analizując za i przeciw, już miałam się nie zgodzić, ale gdy zobaczyłam Harrego, który znów całował się z nią to złość jeszcze bardziej zaczęła buzować w moich żyłach i bez zawahania skinęłam głową.
- Świetnie, to do zobaczenia o 17, podjedziemy po Ciebie tylko daj adres. – podałam dziewczynie adres, przytuliłam się na pożegnanie i ruszyłam w stronę domu. Mój humor aktualnie był tak beznadziejny, że jeśli ktoś teraz do mnie podejdzie to wybuchnę. Jednymi słowy - bez kija nie podchodź. Dotarłam do domu po około 40 minutach, ponieważ zawsze jeździłam autobusami, ale cały świat się na mnie uwziął i teraz nie było żadnego. W środku nie było ani Harrego, a na dworze jego samochodu. Och czyżby małe co nieco z kochaną Lucy? Na samą myśl zrobiło mi się niedobrze, więc potrząsnęłam głową, aby wyrzucić z niej te wszystkie jakże mądre scenariusze pod tytułem „Co Harry teraz robi?”. Moja podświadomość zaczyna mnie przerażać. Zostawiłam torebkę, z której wyjęłam jedynie telefon i ruszyłam w stronę kuchni. Usiadłam na blacie czekając, aż zagotuje się woda. W głowię krążyło mi jedno pytanie. Czy ja zaczynam czuć do Harrego coś więcej niż tylko przyjaźń? Nie, to jest niemożliwe. Po prostu martwię się o niego, bo jest moim przyjacielem, no chyba, że jemu taki styl życia odpowiada to raczej już nic nie dam rady zmienić. Dochodziła 16:30, więc latałam po domu jak jakaś wariatka. Założyłam na siebie fiołkową spódniczkę do połowy uda do tego krótki, czarny top i tego samego koloru buty na koturnie, rozpuściłam włosy, pomalowałam rzęsy i zrobiłam sobie kreski. Nakarmiłam mojego psa i usłyszałam dźwięk wydobywający się z mojego telefonu, który informował mnie o nadejściu wiadomości.
Będziemy za jakieś 5 minut. Szykuj się kochana. Alice xx
Wzięłam jeszcze tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam zamykając dom. Ups, Harry nie ma kluczyków. Jak przykro. Może przenocuje u swojej dziewczyny? Jakoś zbytnio mnie to nie interesuje. Łał, zadziwiam sama siebie. Jeszcze niedawno martwiłabym się, że mojemu przyjacielowi coś może się stać, ale teraz? Mam go głęboko w dupie. Przecież nie jestem nikim ważnym to o co chodzi? Chwilę później na podjazd wjechał czarny land rover, a środku zobaczyłam dwie machające mi dziewczyny i jakiegoś chłopaka, którego twarzy nie mogłam zobaczyć, bo był odwrócony do mnie tyłem. Z uśmiecham na ustach ruszyłam w tamta stronę.
- Matko dziewczyno! Nie dość, że jesteś śliczna to jeszcze ślicznie wyglądasz! – powiedziała Alice, dziwnie przy tym gestykulując.
- Życie jest niesprawiedliwe! – krzyknęła Darcy i wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
- Zapomniałabym, Jane to jest James. Mój brat. – powiedziała wskazując chłopaka za kierownicą. Był naprawdę przystojny, ale nie tak jak Harry. Cholera, Jane! Nie myśl o nim!
- Miło mi Cię poznać. – powiedziałam wyciągając rękę w jego stronę.
- To mi miło poznać tak śliczną dziewczynę. – uśmiechnął się i ruszyliśmy. Przez chwilę zastanawiałam się czy moje policzki mają kolor pomidora, czy może są bardziej jak burak.
____________________________________
Jak obiecałam, tak się stało. Oto nowy rozdział :)
Na początku bardzo chciałam podziękować za wszystkie komentarze.
Czytałam je po parę razy z ogromnym uśmiechem na twarzy.
Dziękuję i mam nadzieję, że nowy rozdział się spodoba.
8 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ

myślę że możesz uśmiercić tą Lucy,nikt nie będzie za nią tęsknił XD mam nadzieje że James nie będzie tylko kierowcą i pójdzie razem z nimi do tego klubu oh a gdyby Harry ich zobaczył jak np tańczą razem ! było by cudowne <3 czekam na kolejny :))
OdpowiedzUsuńheheh komentarz wyżej mnie powalił :D I się zgadzam. Możesz uśmiercić Lucy... a rozdział cudowny. Ciekawe co się wydarzy na imprezie... a Harry niech siedzi pod drzwiami :D czekam na kolejny! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńjejku zajebiste czekam na nexta!
OdpowiedzUsuńJa też się zgadzam :D rozdział super
OdpowiedzUsuńDzisiaj trafiłam na tego bloga i już mi się podoba *-* Życzę weny! :D
OdpowiedzUsuńSuper *-* czekam na next!
OdpowiedzUsuńJejkuuuu! :3 dawaj następny :*
OdpowiedzUsuńczekam na next
OdpowiedzUsuń