sobota, 15 marca 2014

Chapter ninth

Czasami pod serdecznym uśmiechem kryją się wielkie doznane krzywdy,
niespełnione marzenia i miłość,
która zamiast szczęścia ofiarowała ból. 


Obudziły mnie jakieś dziwne dźwięki dochodzące z korytarza. Szybko pobiegłam na palcach w stronę kuchni i zabrałam jedyny przedmiot jaki w chwili obecnej przychodził mi do głowy – patelnię. Idealna rzecz do samoobrony, lekka, podręczna, a jak walniesz to tylko się odbije. Podeszłam cicho do miejsca, z którego dochodziły hałasy i już miałam się zamachnąć, i uderzyć w napastnika, lecz rozpoznałam tą charakterystyczną, brązową czuprynę – Harry.
- Co Ty tu robisz o – spojrzałam na zegarek. – 3 nad ranem? – wydarłam się na niego. Chłopak odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Cholera, co się stało?
- John miał wypadek, nie dało się go uratować. – odpowiedział na moje niewypowiedziane pytanie. John to przyjaciel Harrego. Oh, mój biedy Harry. Odłożyłam patelnię i przytuliłam go mocno do siebie. Poczułam lekką woń alkoholu – czyli pił. Doskonale go rozumiem, zrobiłabym to samo, gdybym była na jego miejscu. 
- Połóż się ze mną, proszę, Jane. – szepnął w moje włosy. Pokiwałam lekko głową, ale zorientowałam się, że tego nie widzi, więc wzięłam go za rękę i zaprowadziłam do jego pokoju. 
- Poczekaj na mnie, zaraz wrócę. – szepnęłam i wyszłam z pokoju zostawiając go kompletnie załamanego. Poszłam pod prysznic i przebrałam się w moje ubrania do spania. Włosy związałam w kucyka i wróciłam do Harrego, który założył dresy i siedział na łóżku całkowicie przybity. Widząc go w takim stanie moje serce pękało na małe kawałeczki. Podeszłam do łóżka i położyłam się na nim, po chwili dołączył do mnie Harry. 
- Chcesz pogadać? – szepnęłam i odwróciłam głowę w jego stronę, aby zobaczyć reakcję na moje pytanie. Pokiwał przecząco głową i zamknął oczy, a spod powiek wypłynęła pojedyncza łza. Oh, Harry. Starłam ją kciukiem, a chłopak przytulił mnie do siebie tak bardzo, jak tylko to było możliwe.
 - Dziękuję, że jesteś. – szepnął i pocałował mnie w czoło. Leżałam chwilę po prostu na niego patrząc. Na tego biednego chłopaka, który stracił najlepszego przyjaciela, osobę, z którą był bardzo zżyty. Na samą myśl o tym z moich oczu popłynęły łzy. Chciałabym go uszczęśliwić, sprawić, żeby się uśmiechał. Być jego oparciem. Mam ochotę pocałować ślad, który zostawiła na jego policzku spływająca łza.
Kochasz go. 
Moja podświadomość pokiwała głową ze smutkiem i zrozumieniem, ale ma rację. Kocham go. Kocham jego śmiech, kocham sposób w jaki się do mnie zwraca, kocham ziemię, po której stąpa i powietrze, którym oddycha. Kocham go całego i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Odwróciłam się plecami do Harrego i próbowałam wstać, by wrócić do siebie. Uniemożliwiły mi to ręce, zacieśniające się wokół mojej talii. Zrezygnowana opadłam na poduszki. 
- Jesteś najlepszą przyjaciółką jaką kiedykolwiek miałem. Cóż, może dlatego, że jedyną, ale i tak Ci dziękuję. Jesteś aniołem, który pomaga mi się podnieść. Jestem beznadziejny, płaczę, bo już nigdy nie zobaczę Johna. Nie zostawiaj mnie, Jane. Nigdy. – oh, czyli jednak nie śpi.
- Nie mogłabym, dla mnie i tak jesteś silnym żołnierzem, pomimo przeciwności losu. – zadziwił mnie fakt, jak cicho potrafię mówić. Czułam, że się uśmiecha, a po jego policzku spływa kolejna łza. Ale to nie zmienia faktu, że jestem dla niego tylko przyjaciółką. Nagle mam ochotę się rozpłakać. I nie chodzi o kobiece łzy, spływające malowniczo po policzkach, ale o szloch i wycie do księżyca. On mnie nie kocha. 
Jaką masz pewność?
Oh, no proszę! Jakich więcej dowodów potrzebujesz, żeby uwierzyć w to, że czuje do mnie tylko przyjaźń? Nie wystarczą Ci słowa, które przed chwilą wypowiedział? Przerwałam użalanie się nad sobą, gdy usłyszałam cichy, melodyjny głos nucący mój ulubiony utwór, tak idealnie pasujący do obecnej sytuacji. 

You heeled these scars over time
Embraced my soul
You loved my mind
You're the only angel in my life
The day news came my best friend died
My knees went week and you saw me cry
Say I'm still the soldier in your eyes

Po policzkach zaczęły spływać większe ilości słonej cieczy i w tym momencie pożałowałam, że nie znajduję się na jakimś odludziu, gdzie mogłabym wydzierać się w histerii i przeklinać cały świat bez obawy, że ktoś mnie może usłyszeć.

***

Delikatne pocałunki w ramię obudziły mnie ze snu. Jęknęłam niezadowolona i podciągnęłam kołdrę pod czubek głowy, mając nadzieję, że może uda mi się jeszcze trochę pospać. Uśmiechnęłam się, gdy ktoś zaprzestał tej czynności i opuścił pokój. Ułożyłam się wygodnie i już odpływałam, gdy usłyszałam dźwięk metalu uderzanego o metal. Cholera! Natychmiast otworzyłam oczy i usiadłam. Naprzeciw łóżka stał Harry uśmiechnięty od ucha do ucha, trzymający w jednej ręce patelnię, a w drugiej metalową łyżkę. O, nie Styles. Radziłabym Ci uciekać kolego. 
- Zginiesz marnie. – wydarłam się i zanim zdążył zareagować rzuciłam się w jego stronę. Fartem udało mu się uciec. Podniosłam się z podłogi, na której leżałam i ruszyłam za nim. Przeszukałam już wszystkie dostępne miejsca, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. Do głowy przyszło mi jeszcze jedno pomieszczenie, o którym prawie zapomniałam, że istnieje. 
Biblioteka.
Dokładnie, po chwili namysłu ruszyłam w tamtą stronę. Moi rodzice zanim umarli, postanowili założyć małą bibliotekę w moim domu, z uwagi na to, że, gdy byłam młodsza często czytałam książki. Oczywiście moje zamiłowanie do nich pozostało do teraz i w wolnych chwilach udaje się do tamtego pokoju. Cóż, było tak dopóki nie pojawił się Harry. Jak tu ich nie kochać? Książki są przygodą, kochają każdego, kto je otworzy. Podeszłam pod drzwi i usłyszałam ciche dźwięki wydobywające się zza nich. Zapomniałam, że stoi tam także biały fortepian – uwielbiam grać, aby się wyciszyć, ale nie miałam pojęcia, że Harry także umie. Weszłam cicho do pomieszczenia i powili zbliżyłam się do bruneta, który zauważył mnie dopiero, gdy siadłam obok. Uśmiechnął się, tak jak jeszcze nigdy i w tej jednej chwili cała moja złość do niego prysła niczym mydlana bańka. Zaczął grać znaną mi melodię, po chwili dodając do tego także wokal. 

Say something, I'm giving up on you 
I'll be the one, if you want me to
Anywhere, I would've followed you
Say something, I'm giving up on you

Jestem pewna, że w tej chwili moje usta tworzyły idealną literę 'O'. Nie miałam pojęcia, że umie tak cudownie śpiewać. Cóż, mało o nim wiem. Gestem zachęcił mnie, abym do niego dołączyła i nasze głosy się ze sobą wymieszały tworząc niezwykłą mieszankę.

And I am feeling so small
It was over my head
I know nothing at all
And I will stumble and fall
I'm still learning to love
Just starting to crawl

Siedzieliśmy w tym pokoju jeszcze jakiś czas dopóki Harry nie stwierdził, że musi coś załatwić i zostawił mnie samą. Sięgnęłam po jedną z książek i zaczęłam czytać. W pewnym momencie natrafiłam na mój ulubiony cytat i uświadomiłam sobie, jak bardzo jest on prawdziwy.

`Gdyby wszystko inne zginęło, lecz on pozostał, ja nadal bym istniała; lecz gdyby wszystko inne trwało, a on został unicestwiony, cały wszechświat stałby mi się całkowicie obcy. Nie czułabym się jego częścią.`

***

Skończyłam czytać książkę, a Harry nadal nie wrócił. Spojrzałam na zegarek – spędziłam tu 5 godzin. Wzruszyłam ramionami i udałam się do kuchni w celu zjedzenia jakiegoś posiłku, ponieważ mój żołądek dawał o sobie znać. Gdy znalazłam się w progu pomieszczenia o mało nie dostałam zawału. Na krzesłach wygodnie siedzieli Harry, James, Alice i Darcy, a przed nimi stał ogromny tort. Co do cholery?
- Wszystkiego najlepszego, Jane! – wykrzyknęli wszyscy, a ja spojrzałam na nich jak na idiotów. Przecież moje urodziny są dopiero 10 listopada. Cholera, przecież to dzisiaj. 
Jesteś idiotką, kto normalny zapomina o swoich urodzinach?
Palnęłam się w czoło i podziękowałam im za wszystko. Zjedliśmy tort razem i pożegnali się, twierdząc, że zobaczymy się później. Zostałam tylko ja, Harry i sterta brudnych talerzy. Wzięłam się za zmywanie, gdy Styles podszedł do mnie, objął od tyłu i wtulił się w zagłębienie pomiędzy moim ramieniem, a szyją lekko trącając ją nosem. Wcale mnie ta czynność nie wyprowadzała z równowagi. Wcale nie miałam teraz ochoty rzucić się na Harrego i zacałować go, pewnie na śmierć. 
Kontroluj się kobieto.
Jak gdyby nigdy nic zmywałam naczynia i próbowałam nie zwracać na niego uwagi. Gdy już skończyłam Harry wziął mnie za rękę i zaprowadził do salonu, sadzając na sofie.
- Mam coś dla Ciebie, mała. – oznajmił trzymając pudełeczko wielkości jego dłoni. 
- Jejku, Harry, nie trzeba było. – uśmiech nie schodził mi z twarzy. 
- Trzeba, przynajmniej tak mogę Ci podziękować za to, że mnie przyjęłaś pod swój dach, za wszystko. – uśmiechnął się i wręczył mi pudełeczko. Otworzyłam je i moim oczom ukazał się niewielki, srebrny naszyjnik w kształcie serca.
- Jejku, jest śliczny, dziękuję. 
- To nie wszystko, otwórz. – zmarszczyłam brwi i wykonałam jego polecenie. W środku znajdowała się niewielka fotografia, na której całuje Harrego w policzek, a na drugiej połówce napis ‘FOREVER’. Z moich oczu popłynęły łzy i wtuliłam się w chłopaka dziękując mu z milion razy. Przytulił mnie mocniej i siedzieliśmy tak dobre parę minut.
 - Daj, założę Ci. – wziął od mnie naszyjnik i zapiął go na mojej szyi. – No, a teraz się szykuj, mała. – spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. – Idziemy na imprezę, przecież trzeba opić Twoje urodziny. W końcu tylko raz ma się osiemnaście lat. – uśmiechnął się i podniósł się z kanapy. – Bądź gotowa na 18. – powiedział i wyszedł z pomieszczenia. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie i moje źrenice podwoiły swoją wielkość. Była 16:30. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam przygotowania do wieczornej imprezy.
___________________________________

Cześć i czołem xd
Rozdział wyszedł mi troszkę dłuższy, niż zamierzałam, ale mam nadzieję, że się wam spodoba.
Cóż, jest trochę dołujący, przynajmniej początek, jak dla mnie.
Następny rozdział nie pojawi się prędko, ponieważ jestem teraz chora i od tygodnia nie byłam w szkole, i muszę to wszystko nadrobić, a w liceum już nie jest tak łatwo :c
I jeszcze ledwo co skończyłam ten rozdział, bo czuję się beznadziejnie, więc wybaczcie, jak coś będzie bez ładu i składu.
Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i będziecie wyrozumiałe :)) 
7 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ

9 komentarzy:

  1. Świetne. Nie mogę się doczekać następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle się dzieję że ledwo ogarniam! Jena ma już 18 lat :O nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i tego co będą w nim robić. I w ogóle aiuofdbcfk wie że go kocha! To jest takie słodkie :3 czekam kiedy w końcu Harry się zorientuje że czuje coś więcej do niej <3 zn mam nadzieję że tak będzie,bo jak nie to zabije! żartuje :D i tak cię uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam pytanie z czego jest ten cytat? :D + zdrowiej jak najszybciej :*

      Usuń
    2. dziękuję bardzo :** a cytat jest z 'Wichrowych Wzgórz'

      Usuń
  3. Świetny :*zresztą jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny / nat

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mam pojęcia, postaram się dodać w ciągu dwóch tygodni, ale nic nie obiecuję, bo mam strasznie dużo na głowie, do tego jestem chora i w lekkim dołku, nie mam na nic ochoty, pomimo tego, że rozdział mam ułożony częściowo w głowie, nie mam siły żeby go przelać na papier, bardzo przepraszam, że musicie tyle czekać, mam nadzieję, że mi wybaczycie c:

    OdpowiedzUsuń