środa, 7 maja 2014

Chapter thirteenth

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że seks,
 po­dob­nie jak narkotyki, jest ucieczką od rzeczywistości,
 pozwala zapomnieć o kłopotach, odprężyć się.
 I jak wszystkie używki szkodzi i wyniszcza. 

Rozdział zawiera treści erotyczne, nieprzeznaczone dla osób niepełnoletnich.


Po skończonym prysznicu przebrałam się w zwykłe, szare dresy i jakąś zbyt dużą koszulkę, po czym ruszyłam w stronę mojego pokoju. Spakowałam potrzebne na jutro książki i przygotowałam odpowiedni strój, a następnie ułożyłam się do łóżka. Była godzina 20:30, więc po raz pierwszy od wielu dni wreszcie się wyśpię. Gdy byłam już na krawędzi snu usłyszałam ciche pukanie. Mruknęłam niezadowolona i podniosłam się, aby otworzyć drzwi. Moim oczom ukazała się sylwetka Harrego. Ubrany był tylko w szare dresy, przez co wyglądał niepoprawnie przystojnie i seksownie. Nisko wiszące spodnie idealnie ukazywały linie tworzące literę V, a fakt, że był bez koszulki dodawał temu widokowi seksowności. Opamiętałam siebie i moje niezbyt grzeczne myśli, gdy poczułam, że przyciąga mnie do siebie i po chwili byłam szczelnie zamknięta w jego uścisku. Zaciągnęłam się jego zapachem, który tak bardzo uwielbiałam. Zawsze, gdy tylko znajdowałam się w jego ramionach miałam dziwne poczucie bezpieczeństwa. Zupełnie inaczej czułam się w obecności Jamesa. Nie było tej całej otoczki ‘cudowności’ kiedy przebywaliśmy ze sobą. Byliśmy tylko przyjaciółmi, choć muszę przyznać, że w pewnym stopniu mnie pociągał. Co prawda nie w taki sposób w jaki robił to Harry, ale na swój własny. Może było to spowodowane także faktem, że kochałam Harrego, a Jamesa darzyłam jedynie miłością braterską.
Czemu nie powiesz wreszcie Harremu, że go kochasz? Wszystko byłoby o wiele prostsze.
Mylisz się, nic nie byłoby prostsze tylko wszystko poplątało by się jeszcze bardziej, a ja byłabym w środku tej całej plątaniny. Poza tym cholernie się tego boję. Boję się, że jak tylko wyznam mu uczucie, to zabawi się mną tak jak innymi i po paru razach rzuci, jak nic nie znaczącą zabawkę. Przecież mieszkamy w tym samym domu i dokładnie wiem ile dziewczyn wchodziło i wychodziło tymi drzwiami. Jestem pewna, że większość dziewczyn ze szkoły chociaż trochę kojarzy wnętrze mojego domu, a już szczególnie Lucy.
- Jane, mogę spać z Tobą? – moje wewnętrzne rozterki przerwał Harry, gdy nadal tkwiliśmy w szczelnym uścisku.
- Tak, pewnie. Chodź. – powiedziałam, ale nadal kurczowo obejmowałam jego ciało swoimi rękami.
- To wiesz, jak chcesz iść spać to musisz mnie puścić. – szepnął, a przez moje ciało przebiegła fala przyjemnych dreszczy.
- Mhmm. – mruknęłam i rozkoszowałam się jego zapachem. Pachniał wanilią i żelem pod prysznic, ale przede wszystkim pachniał Harrym. Zaśmiał się i zaczął nucić znaną mi melodię All About Us. – Zanieś mnie. – wybełkotałam, gdy już powoli odpływałam przy melodii jego głosu. Zaśmiał się, ale nic nie powiedział i już po chwili znajdowaliśmy się w moim łóżku. Brunet przytulił mnie do siebie i składał pojedyncze pocałunki na mojej szyi i ramieniu. Cholernie mi się to podobało, ale umierałam w środku, wiedząc że jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko.
- Harry, przestań. – powiedziałam cicho i chciałam się odsunąć, ale uścisk wokół mojej talii tylko się zacieśnił.
- Dlaczego? Przecież jesteśmy przyjaciółmi, a jako Twój najlepszy przyjaciel mogę sprawić, żebyś była szczęśliwa. – powiedział i dalej całował moje części ciała. Oh, nawet nie wiesz, że jak tylko Cię widzę to dostaję palpitacji serca, a mój żołądek wykonuje dziwny układ choreograficzny.
- No właśnie, przyjaciel. Nie powinieneś robić tego Twojej dziewczynie. – która jest pewnie w Tobie zakochana na zabój, dodałam w myślach. Chłopak zmienił pozycję i teraz zwisał kilka centymetrów nade mną
- Jesteś o wiele ważniejsza. – uśmiechnął się i wrócił na poprzednie miejsce. Przez chwilę miałam nadzieję, że mnie pocałuje.
Nadzieja matką głupich, nikt Ci nigdy tego nie mówił?
Splótł nasze palce razem, przez co się uśmiechnęłam i rozluźniłam. Niby mały gest, ale działał na mnie niesamowicie uspokajająco.
- To co powinienem robić jako przyjaciel?
- Powinieneś wysłuchać mnie, kiedy będę bredzić o męczących mnie sprawach. Później opieprzyć mnie, że przejmuję się bardziej sprawami moich znajomych, niż własnymi.
- No to mów co Ci chodzi po głowie moje drogie dziecko. – powiedział to tak poważnym tonem, że od razu wybuchłam śmiechem. – Nie śmiej się ze mnie tylko gadaj, mała. – dźgnął mnie palcem w żebro i wrócił do bawienia się moimi palcami.
- No bo taka moja koleżanka ma dylemat, a ja nie wiem jak jej pomóc. – cóż, gdybyś wiedział, że to ja nią jestem, to już nie byłbyś taki chętny do rozmowy. – A właściwie to nieważne. – machnęłam ręką i obróciłam się tyłem do Harrego. Przyciągnął mnie do siebie, tak że plecami dotykałam jego klatki piersiowej. Nagiej. Człowieku przestań, bo zaraz policzki mi się spalą. Przynajmniej dobrze, że jest ciemno i nie widzi mojej twarzy, która kolorem przypomina dojrzałą peonię.
- No powiedz, może Ci pomogę, a Ty pomożesz tej swojej koleżance. – szepnął mi do ucha, dzięki czemu przez moje ciało przebiegła fala dreszczy. Harry całował mnie po ramieniu.
- Przestań, bo nie mogę się skupić. – syknęłam, na co się zaśmiał, ale przestał mnie całować.
- Aż tak bardzo Cię dekoncentruję? – zapytał przygryzając lekko płatek mojego ucha. – No już gadaj, mała.
- No bo ona mówiła mi, że ma dylemat.
- A dokładniej?
- Nie wcinaj się w słowo. Nie wiesz, że tak nieładnie? Ma dwóch przyjaciół, z czego jeden jest taki najlepszy. Wie, że może z nim o wszystkim porozmawiać, a on zawsze jej pomoże, wysłucha i obroni w razie potrzeby. Ten drugi też oczywiście jej pomoże, ale problem polega na tym, że się zakochała. Nie w tym drugim, tylko w tym najlepszym.
- No i ja nie wiedzę w tym problemu. Niech mu powie co czuje, a skąd wie? Może on też ją kocha, ale nie wyzna tego, bo boi się, że zniszczy ich dotychczasowe relacje. – Ty tak serio? Przez chwilę moje serce waliło jak oszalałe. Ale to niemożliwe. Harry nie wie, że chodzi o mnie.
- To nie takie proste. Nadajmy im jakieś imiona, bo wyjdzie zbyt zagmatwane i nawet ja się pogubię. Może ten co go kocha to będzie Heniek, a ten drugi Stasiek? Co Ty na to? – razem ze Styles’em wybuchliśmy śmiechem, dopiero jak się opanowałam skończyłam opowiadać mu moje dylematy. – No to ten Heniek co tydzień sypia z inną dziewczyną. Nie, no może przesadziłam. W każdym bądź razie dużo ich już miał. Jakby to powiedzieć. Na jego języku jest więcej DNA dziewczyn, niż w jakimkolwiek laboratorium. I ona boi się, że będzie tylko chwilową zabawką, dopóki Heniek nie znajdzie sobie innej. A co do Staśka to chodzi o to, że ona czuje się z nim dobrze, lubi spędzać z nim czas, ale nie chce mu dawać nadziei, bo i tak nic z tego nie będzie. Zapomniałabym, a przecież to jest najważniejsze. Ten Stasiek się w niej zakochał. No i powiedz, Harry. Jak ja mam jej pomóc? – zapytałam bruneta, który leżał obok mnie. Mam nadzieję, że nie usnął.
- Nieźle chora ta sytuacja. Powiem tak, skoro ona kocha tego Heńka, tak? – przytaknęłam głową. – To może warto spróbować powiedzieć mu co czuje. A nóż, widelec on czuje to samo i będą mogli być razem, a Stasiek zrozumie, że kocha go tylko jako przyjaciela i znajdzie sobie inną dziewczynę. – o, czyli jednak nie śpi. Gdyby to kurwa było takie łatwe to już dawno bym Ci powiedziała.
- Dziękuje Ci za wszystko, na pewno jej to przekażę. – wtuliłam się w chłopaka, który odwzajemnił mój gest. Przewrócił nas tak, że teraz to on był na górze i zaczął zbliżać swoją twarz na niebezpieczną odległość.
- Mogę Cię pocałować? – zapytał patrząc na moje usta, a mnie zamurowało. Że co do cholery? To jakaś ukryta kamera, w której jakiś facet zaraz wyskoczy zza kwiatka i powie mi, że to tylko żart? Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, bo chwilę później poczułam usta chłopaka na swoich. Całował mnie delikatnie z każdym muśnięciem pogłębiając pocałunek. Nie przypuszczałam, że to się jeszcze wydarzy. Że pocałuje mnie kolejny raz od czasu imprezy.
Znowu złamie Ci serce.
Odsunęłam nieprzyjemne myśli i skupiłam się tylko na chwili obecnej. Przekręciłam się tak, że siedziałam na Harrym, nadal go całując. Nie mam pojęcia co mną kierowało, ale wiem jedno, pragnę go jak nigdy przedtem. Jego ręce błądziły po moich plecach i po chwili znajdowałam się bez bluzki. W duchu gratulowałam sobie, że założyłam komplet czarnej, koronkowej bielizny, którą niedawno kupiłam. Moje ręce zjeżdżały coraz niżej, aż wreszcie zatrzymały się na tasiemce bokserek Harrego. Styles oderwał się ode mnie i spojrzał na mnie swoimi pociemniałymi z pragnienia tęczówkami.
- Jesteś pewna, że tego chcesz? Bo ja Cię do niczego nie zmuszam.
- Jeszcze nigdy nie pragnęłam kogoś bardziej, tak jak Ciebie teraz. – powiedziałam na co się uśmiechnął i mocniej wpił w moje usta. Pozbył się moich spodni, a ja jego i po chwili byliśmy w samej bieliźnie. Nadal siedziałam na brunecie i trochę się krępowałam, biorąc pod uwagę to, że za chwilę stracę dziewictwo i siedzę w samej bieliźnie na moim przyjacielu. Ale hej! Mną się nie przejmujcie, przecież robię to codziennie. W pewnym momencie chłopak się obrócił i teraz to on siedział na mnie nie przerywając pocałunku.
- Lubię jak dziewczyny są na górze, ale zdecydowanie to ja wolę mieć kontrolę. – powiedział i zaczął odpinać mój stanik. Odruchowo zakryłam piersi rękami, gdy już zostałam pozbawiona górnej części mojego ubioru. Harry odciągnął moje ręce i popatrzył mi w oczy, przerywając pocałunek.
- Jane, jesteś najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek widziałem, a uwierz mi, było ich niemało. Nie masz się czego wstydzić. – powiedział, a moje policzki zalał rumieniec. Uważa, że jestem piękna? Matko, ja chyba śnię. Pozbył się również moich majtek i swoich bokserek. Po chwili odszedł ode mnie i wrócił z jakąś małą paczuszką, która jak się później okazało była prezerwatywą. Nałożył ją na swoją pokaźną męskość i ustawił się pomiędzy moimi nogami, rozsuwając uprzednio kolanem moje uda, które złączyłam ze wstydu. No bo proszę was! Leżałam pod nim całkowicie naga.
- Jesteś tego pewna? – jak mnie jeszcze raz spytasz to coś Ci zrobię. – Nie chcę, żebyś później tego żałowała. Wystarczy jedno słowo, a wszystko przerwę. Okej? – kiwnęłam potakująco głową. Harry wszedł we mnie, a ja krzyknęłam. Nie z przyjemności tylko z bólu jaki czułam. Poruszał się we mnie powoli cały czas mnie całując. Uczucie rozepchania powodowało, że do moich oczu napływały coraz to świeższe łzy, których nie mogłam się pozbyć. Pomimo tego wszystkiego nie chciałam przerywać, czułam, że robię to z osobą, którą kocham i to mi wystarczyło, aby jakoś przetrwać ten cały ból, który towarzyszył utracie dziewictwa.
- Shh kochanie, zaraz przestanie Cię boleć. – powiedział, gdy z moich ust po raz kolejny wydobył się krzyk bólu. Nie wiem, czy to przez to, że powiedział do mnie kochanie, ale moje ciało powoli zaczęło się przyzwyczajać do tego uczucia wypełnienia. Co prawda nadal czułam lekki dyskomfort, ale nie był on jakoś bardzo uciążliwy. Czułam się dobrze, a gdy chłopak zaczął się poruszać coraz szybciej doszło do mnie, że właśnie uprawiam seks z Harrym. Z tym samym Harrym, którego znam od dziecka, i którego kocham. Poruszył się jeszcze parę razy, po czym doszedł, krzycząc coś na kształt mojego imienia i opadł na moje ciało. Odgarnęłam mu ze spoconego czoła niesforne kosmyki włosów, na co się uśmiechnął, co ja także uczyniłam.
- Wszystko w porządku? Jak się czujesz? – zapytał.
- Jest dobrze. – nie kłamałam, na prawdę dobrze się czułam. Lekko go pocałowałam. Harry wyszedł ze mnie, powodując grymas na mojej twarzy z powodu uczucia dyskomfortu. Wyrzucił prezerwatywę, po czym położył się obok, szczelnie zamykając moją osobę w uścisku. Pocałował mnie w czoło i zaczął nucić moją ulubioną piosenkę Fix You. – Harry?
- Mhm? – mruknął co było pozwoleniem, abym kontynuowała i znakiem, że mnie słucha.
- Czy, no wiesz… no wiesz o co mi chodzi. No, czy tego, no, podobało Ci się choć trochę? – zapytałam, jąkając się.
- Oszalałaś? – oh, no kurczę, nie musisz tak dobitnie mówić mi, że byłam beznadziejna. – Wiesz jakie to świetne uczucie, wiedzieć, że byłem pierwszym chłopakiem, któremu oddałaś się w całości? Byłaś cudowna, pomimo tego, iż był to Twój pierwszy raz. – pocałował mnie, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Zawsze myślałam, że po skończonym seksie powiem chłopakowi, że go kocham, a on odpowie to samo, mogłam powiedzieć to Harremu, ale zniszczyłabym tylko naszą relację, więc siedziałam cicho ze złamanym sercem.
- Przepraszam. - powiedziałam cicho.
- Za co? - za to, że Cię kocham.
- Podrapałam Ci plecy. - szepnęłam i zaczęłam delikatnie wodzić palcem po śladach pozostawionych na jego skórze, powodując śmiech bruneta. No powiedz, co jest takie śmieszne to pośmiejemy się razem.
- To najlepszy rodzaj bólu, jaki kiedykolwiek mnie spotkał. -  Harry zostawił na mojej szyi parę malinek. I jedyne co jeszcze pamiętam to, to że usnęłam wtulona w chłopaka, którego kocham, przy melodii jego cudownego głosu. 
_________________________________________

Po długiej przerwie wróciłam :))
Postanowiłam nie urywać tej historii w niewiadomym momencie i ją dokończyć. 
Jest to ostatni rozdział, a w sobotę wieczorem lub w niedzielę pojawi się epilog.
Teraz wyjaśnię kilka kwestii.
Celowo pominęłam wątek, w którym James wyznaje miłość Jane, ponieważ musiałabym napisać jeszcze kilka rozdziałów, na które zupełnie nie miałabym pomysłu, tak samo jest z wycieczką do Hiszpanii, także zostanie pominięta :) 
Myślę, że ktoś tu jeszcze jest, więc proszę o opinie ;D
Nie będę wyznaczać już granicy komentarzy, ponieważ tak czy inaczej dodam epilog, więc nie będzie to miało większego sensu. :))

1 komentarz:

  1. Hmm... Cieszę się że postanowiłaś dokończyć :* kocham i jest mi szkoda że to już koniec :(

    OdpowiedzUsuń