Coraz częściej dochodzę do wniosku, że seks,
podobnie jak narkotyki, jest ucieczką od rzeczywistości,
pozwala zapomnieć o kłopotach, odprężyć się.
I jak wszystkie używki szkodzi i wyniszcza.
Rozdział zawiera treści erotyczne, nieprzeznaczone dla osób niepełnoletnich.
Po skończonym prysznicu przebrałam się w zwykłe, szare dresy
i jakąś zbyt dużą koszulkę, po czym ruszyłam w stronę mojego pokoju. Spakowałam
potrzebne na jutro książki i przygotowałam odpowiedni strój, a następnie
ułożyłam się do łóżka. Była godzina 20:30, więc po raz pierwszy od wielu dni
wreszcie się wyśpię. Gdy byłam już na krawędzi snu usłyszałam ciche pukanie.
Mruknęłam niezadowolona i podniosłam się, aby otworzyć drzwi. Moim oczom
ukazała się sylwetka Harrego. Ubrany był tylko w szare dresy, przez co wyglądał
niepoprawnie przystojnie i seksownie. Nisko wiszące spodnie idealnie ukazywały
linie tworzące literę V, a fakt, że
był bez koszulki dodawał temu widokowi seksowności. Opamiętałam siebie i moje
niezbyt grzeczne myśli, gdy poczułam, że przyciąga mnie do siebie i po chwili
byłam szczelnie zamknięta w jego uścisku. Zaciągnęłam się jego zapachem, który
tak bardzo uwielbiałam. Zawsze, gdy tylko znajdowałam się w jego ramionach
miałam dziwne poczucie bezpieczeństwa. Zupełnie inaczej czułam się w obecności
Jamesa. Nie było tej całej otoczki ‘cudowności’ kiedy przebywaliśmy ze sobą.
Byliśmy tylko przyjaciółmi, choć muszę przyznać, że w pewnym stopniu mnie
pociągał. Co prawda nie w taki sposób w jaki robił to Harry, ale na swój
własny. Może było to spowodowane także faktem, że kochałam Harrego, a Jamesa
darzyłam jedynie miłością braterską.
Czemu nie powiesz
wreszcie Harremu, że go kochasz? Wszystko byłoby o wiele prostsze.
Mylisz się, nic nie byłoby prostsze tylko wszystko poplątało
by się jeszcze bardziej, a ja byłabym w środku tej całej plątaniny. Poza tym
cholernie się tego boję. Boję się, że jak tylko wyznam mu uczucie, to zabawi
się mną tak jak innymi i po paru razach rzuci, jak nic nie znaczącą zabawkę.
Przecież mieszkamy w tym samym domu i dokładnie wiem ile dziewczyn wchodziło i
wychodziło tymi drzwiami. Jestem pewna, że większość dziewczyn ze szkoły
chociaż trochę kojarzy wnętrze mojego domu, a już szczególnie Lucy.
- Jane, mogę spać z Tobą? – moje wewnętrzne rozterki
przerwał Harry, gdy nadal tkwiliśmy w szczelnym uścisku.
- Tak, pewnie. Chodź. – powiedziałam, ale nadal kurczowo
obejmowałam jego ciało swoimi rękami.
- To wiesz, jak chcesz iść spać to musisz mnie puścić. –
szepnął, a przez moje ciało przebiegła fala przyjemnych dreszczy.
- Mhmm. – mruknęłam i rozkoszowałam się jego zapachem.
Pachniał wanilią i żelem pod prysznic, ale przede wszystkim pachniał Harrym.
Zaśmiał się i zaczął nucić znaną mi melodię All
About Us. – Zanieś mnie. – wybełkotałam, gdy już powoli odpływałam przy
melodii jego głosu. Zaśmiał się, ale nic nie powiedział i już po chwili
znajdowaliśmy się w moim łóżku. Brunet przytulił mnie do siebie i składał
pojedyncze pocałunki na mojej szyi i ramieniu. Cholernie mi się to podobało,
ale umierałam w środku, wiedząc że jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko.
- Harry, przestań. – powiedziałam cicho i chciałam się
odsunąć, ale uścisk wokół mojej talii tylko się zacieśnił.
- Dlaczego? Przecież jesteśmy przyjaciółmi, a jako Twój
najlepszy przyjaciel mogę sprawić, żebyś była szczęśliwa. – powiedział i dalej
całował moje części ciała. Oh, nawet nie wiesz, że jak tylko Cię widzę to
dostaję palpitacji serca, a mój żołądek wykonuje dziwny układ choreograficzny.
- No właśnie, przyjaciel. Nie powinieneś robić tego Twojej
dziewczynie. – która jest pewnie w Tobie zakochana na zabój, dodałam w myślach.
Chłopak zmienił pozycję i teraz zwisał kilka centymetrów nade mną
- Jesteś o wiele ważniejsza. – uśmiechnął się i wrócił na
poprzednie miejsce. Przez chwilę miałam nadzieję, że mnie pocałuje.
Nadzieja matką głupich,
nikt Ci nigdy tego nie mówił?
Splótł nasze palce razem, przez co się uśmiechnęłam i
rozluźniłam. Niby mały gest, ale działał na mnie niesamowicie uspokajająco.
- To co powinienem robić jako przyjaciel?
- Powinieneś wysłuchać mnie, kiedy będę bredzić o męczących
mnie sprawach. Później opieprzyć mnie, że przejmuję się bardziej sprawami moich
znajomych, niż własnymi.
- No to mów co Ci chodzi po głowie moje drogie dziecko. –
powiedział to tak poważnym tonem, że od razu wybuchłam śmiechem. – Nie śmiej
się ze mnie tylko gadaj, mała. – dźgnął mnie palcem w żebro i wrócił do
bawienia się moimi palcami.
- No bo taka moja koleżanka ma dylemat, a ja nie wiem jak
jej pomóc. – cóż, gdybyś wiedział, że to ja nią jestem, to już nie byłbyś taki
chętny do rozmowy. – A właściwie to nieważne. – machnęłam ręką i obróciłam się
tyłem do Harrego. Przyciągnął mnie do siebie, tak że plecami dotykałam jego
klatki piersiowej. Nagiej. Człowieku przestań, bo zaraz policzki mi się spalą.
Przynajmniej dobrze, że jest ciemno i nie widzi mojej twarzy, która kolorem
przypomina dojrzałą peonię.
- No powiedz, może Ci pomogę, a Ty pomożesz tej swojej
koleżance. – szepnął mi do ucha, dzięki czemu przez moje ciało przebiegła fala
dreszczy. Harry całował mnie po ramieniu.
- Przestań, bo nie mogę się skupić. – syknęłam, na co się
zaśmiał, ale przestał mnie całować.
- Aż tak bardzo Cię dekoncentruję? – zapytał przygryzając
lekko płatek mojego ucha. – No już gadaj, mała.
- No bo ona mówiła mi, że ma dylemat.
- A dokładniej?
- Nie wcinaj się w słowo. Nie wiesz, że tak nieładnie? Ma
dwóch przyjaciół, z czego jeden jest taki najlepszy. Wie, że może z nim o
wszystkim porozmawiać, a on zawsze jej pomoże, wysłucha i obroni w razie
potrzeby. Ten drugi też oczywiście jej pomoże, ale problem polega na tym, że
się zakochała. Nie w tym drugim, tylko w tym najlepszym.
- No i ja nie wiedzę w tym problemu. Niech mu powie co
czuje, a skąd wie? Może on też ją kocha, ale nie wyzna tego, bo boi się, że
zniszczy ich dotychczasowe relacje. – Ty tak serio? Przez chwilę moje serce
waliło jak oszalałe. Ale to niemożliwe. Harry nie wie, że chodzi o mnie.
- To nie takie proste. Nadajmy im jakieś imiona, bo wyjdzie
zbyt zagmatwane i nawet ja się pogubię. Może ten co go kocha to będzie Heniek,
a ten drugi Stasiek? Co Ty na to? – razem ze Styles’em wybuchliśmy śmiechem,
dopiero jak się opanowałam skończyłam opowiadać mu moje dylematy. – No to ten
Heniek co tydzień sypia z inną dziewczyną. Nie, no może przesadziłam. W każdym
bądź razie dużo ich już miał. Jakby to powiedzieć. Na jego języku jest więcej
DNA dziewczyn, niż w jakimkolwiek laboratorium. I ona boi się, że będzie tylko
chwilową zabawką, dopóki Heniek nie znajdzie sobie innej. A co do Staśka to
chodzi o to, że ona czuje się z nim dobrze, lubi spędzać z nim czas, ale nie
chce mu dawać nadziei, bo i tak nic z tego nie będzie. Zapomniałabym, a
przecież to jest najważniejsze. Ten Stasiek się w niej zakochał. No i powiedz,
Harry. Jak ja mam jej pomóc? – zapytałam bruneta, który leżał obok mnie. Mam
nadzieję, że nie usnął.
- Nieźle chora ta sytuacja. Powiem tak, skoro ona kocha tego
Heńka, tak? – przytaknęłam głową. – To może warto spróbować powiedzieć mu co
czuje. A nóż, widelec on czuje to samo i będą mogli być razem, a Stasiek
zrozumie, że kocha go tylko jako przyjaciela i znajdzie sobie inną dziewczynę.
– o, czyli jednak nie śpi. Gdyby to kurwa było takie łatwe to już dawno bym Ci
powiedziała.
- Dziękuje Ci za wszystko, na pewno jej to przekażę. –
wtuliłam się w chłopaka, który odwzajemnił mój gest. Przewrócił nas tak, że
teraz to on był na górze i zaczął zbliżać swoją twarz na niebezpieczną
odległość.
- Mogę Cię pocałować? – zapytał patrząc na moje usta, a mnie
zamurowało. Że co do cholery? To jakaś ukryta kamera, w której jakiś facet
zaraz wyskoczy zza kwiatka i powie mi, że to tylko żart? Nie zdążyłam nic
odpowiedzieć, bo chwilę później poczułam usta chłopaka na swoich. Całował mnie
delikatnie z każdym muśnięciem pogłębiając pocałunek. Nie przypuszczałam, że to
się jeszcze wydarzy. Że pocałuje mnie kolejny raz od czasu imprezy.
Znowu złamie Ci serce.
Odsunęłam nieprzyjemne myśli i skupiłam się tylko na chwili
obecnej. Przekręciłam się tak, że siedziałam na Harrym, nadal go całując. Nie
mam pojęcia co mną kierowało, ale wiem jedno, pragnę go jak nigdy przedtem.
Jego ręce błądziły po moich plecach i po chwili znajdowałam się bez bluzki. W
duchu gratulowałam sobie, że założyłam komplet czarnej, koronkowej bielizny,
którą niedawno kupiłam. Moje ręce zjeżdżały coraz niżej, aż wreszcie zatrzymały
się na tasiemce bokserek Harrego. Styles oderwał się ode mnie i spojrzał na
mnie swoimi pociemniałymi z pragnienia tęczówkami.
- Jesteś pewna, że tego chcesz? Bo ja Cię do niczego nie
zmuszam.
- Jeszcze nigdy nie pragnęłam kogoś bardziej, tak jak Ciebie
teraz. – powiedziałam na co się uśmiechnął i mocniej wpił w moje usta. Pozbył
się moich spodni, a ja jego i po chwili byliśmy w samej bieliźnie. Nadal
siedziałam na brunecie i trochę się krępowałam, biorąc pod uwagę to, że za
chwilę stracę dziewictwo i siedzę w samej bieliźnie na moim przyjacielu. Ale
hej! Mną się nie przejmujcie, przecież robię to codziennie. W pewnym momencie
chłopak się obrócił i teraz to on siedział na mnie nie przerywając pocałunku.
- Lubię jak dziewczyny są na górze, ale zdecydowanie to ja
wolę mieć kontrolę. – powiedział i zaczął odpinać mój stanik. Odruchowo
zakryłam piersi rękami, gdy już zostałam pozbawiona górnej części mojego
ubioru. Harry odciągnął moje ręce i popatrzył mi w oczy, przerywając pocałunek.
- Jane, jesteś najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek
widziałem, a uwierz mi, było ich niemało. Nie masz się czego wstydzić. –
powiedział, a moje policzki zalał rumieniec. Uważa, że jestem piękna? Matko, ja
chyba śnię. Pozbył się również moich majtek i swoich bokserek. Po chwili
odszedł ode mnie i wrócił z jakąś małą paczuszką, która jak się później okazało
była prezerwatywą. Nałożył ją na swoją pokaźną męskość i ustawił się pomiędzy
moimi nogami, rozsuwając uprzednio kolanem moje uda, które złączyłam ze wstydu.
No bo proszę was! Leżałam pod nim całkowicie naga.
- Jesteś tego pewna? – jak mnie jeszcze raz spytasz to coś
Ci zrobię. – Nie chcę, żebyś później tego żałowała. Wystarczy jedno słowo, a
wszystko przerwę. Okej? – kiwnęłam potakująco głową. Harry wszedł we mnie, a ja
krzyknęłam. Nie z przyjemności tylko z bólu jaki czułam. Poruszał się we mnie
powoli cały czas mnie całując. Uczucie rozepchania powodowało, że do moich oczu
napływały coraz to świeższe łzy, których nie mogłam się pozbyć. Pomimo tego
wszystkiego nie chciałam przerywać, czułam, że robię to z osobą, którą kocham i
to mi wystarczyło, aby jakoś przetrwać ten cały ból, który towarzyszył utracie
dziewictwa.
- Wszystko w porządku? Jak się czujesz? – zapytał.
- Jest dobrze. – nie kłamałam, na prawdę dobrze się czułam.
Lekko go pocałowałam. Harry wyszedł ze mnie, powodując grymas na mojej twarzy z
powodu uczucia dyskomfortu. Wyrzucił prezerwatywę, po czym położył się obok,
szczelnie zamykając moją osobę w uścisku. Pocałował mnie w czoło i zaczął nucić
moją ulubioną piosenkę Fix You. –
Harry?
- Mhm? – mruknął co było pozwoleniem, abym kontynuowała i
znakiem, że mnie słucha.
- Czy, no wiesz… no wiesz o co mi chodzi. No, czy tego, no,
podobało Ci się choć trochę? – zapytałam, jąkając się.
- Oszalałaś? – oh, no kurczę, nie musisz tak dobitnie mówić
mi, że byłam beznadziejna. – Wiesz jakie to świetne uczucie, wiedzieć, że byłem
pierwszym chłopakiem, któremu oddałaś się w całości? Byłaś cudowna, pomimo
tego, iż był to Twój pierwszy raz. – pocałował mnie, a na mojej twarzy pojawił
się uśmiech. Zawsze myślałam, że po skończonym seksie powiem chłopakowi, że go kocham, a on odpowie to samo, mogłam powiedzieć to Harremu, ale zniszczyłabym tylko naszą relację, więc siedziałam cicho ze złamanym sercem.
- Przepraszam. - powiedziałam cicho.
- Za co? - za to, że Cię kocham.
- Podrapałam Ci plecy. - szepnęłam i zaczęłam delikatnie wodzić palcem po śladach pozostawionych na jego skórze, powodując śmiech bruneta. No powiedz, co jest takie śmieszne to pośmiejemy się razem.
- To najlepszy rodzaj bólu, jaki kiedykolwiek mnie spotkał. - Harry zostawił na mojej szyi parę malinek. I jedyne co jeszcze
pamiętam to, to że usnęłam wtulona w chłopaka, którego kocham, przy melodii
jego cudownego głosu.
_________________________________________
Po długiej przerwie wróciłam :))
Postanowiłam nie urywać tej historii w niewiadomym momencie i ją dokończyć.
Jest to ostatni rozdział, a w sobotę wieczorem lub w niedzielę pojawi się epilog.
Teraz wyjaśnię kilka kwestii.
Celowo pominęłam wątek, w którym James wyznaje miłość Jane, ponieważ musiałabym napisać jeszcze kilka rozdziałów, na które zupełnie nie miałabym pomysłu, tak samo jest z wycieczką do Hiszpanii, także zostanie pominięta :)
Myślę, że ktoś tu jeszcze jest, więc proszę o opinie ;D
Nie będę wyznaczać już granicy komentarzy, ponieważ tak czy inaczej dodam epilog, więc nie będzie to miało większego sensu. :))
.gif)
.gif)

Hmm... Cieszę się że postanowiłaś dokończyć :* kocham i jest mi szkoda że to już koniec :(
OdpowiedzUsuń